#pogadANKI – fryzjer 馃槉

Felu艣 ma uraz do fryzjera. Nie wiem sk膮d mu si臋 to wzi臋艂o i dlaczego tak si臋 sta艂o, ale ostatnie p贸艂 roku to by艂y walki. P艂acz, wrzask i lament jak tylko podchodzili艣my do salonu.
Umawiali艣my fryzjer贸w do domu, my do dom贸w fryzjer贸w je藕dzili艣my. Nic. Bez szans. Wrzask, 偶e nie, 偶e boli. Dramat.

Z uwagi na to, 偶e Felutek jest alergikiem, jest lato i bardzo ciep艂o, a i w艂osy ci膮gle w oczach, nale偶a艂o podj膮膰 pewne kroki.

A, 偶e dosz艂y mnie s艂uchy, 偶e wiele z Was boryka si臋 z podobnym problemem wi臋c lecimy z pogadANKAmi 馃榾.

1. PLAN I TAKTYKA.
Przez ostatnie dwa tygodnie codziennie id藕 na spacer i zajd藕 pod tego samego fryzjera. Otwieraj drzwi i je艣li dziecko zaczyna p艂aka膰: „偶e nie chce, 偶e boi si臋 pani” , zamykaj drzwi i odchod藕. I tak dwa tygodnie.

S膮dnego dnia, kiedy zdecydujesz si臋, 偶e pora po偶egna膰 czupryn臋, id藕 pod te same drzwi. Kiedy dziecko rozpocznie swoj膮 histeri臋, p艂acz i op臋tanie, Ty matka samo z艂o przyst膮p do akcji.

2. SPOK脫J.
Kochanie, uspok贸j si臋, jak nie chcesz tutaj, to p贸jdziemy do innej pani, kt贸rej si臋 nie boisz. Tamta pani b臋dzie bardzo mi艂a i na pewno j膮 polubisz.

3. PRZEKUPSTWO. To jeden z najwa偶niejszych punkt贸w.
Obiecuj wszystko co Ci 艣lina na j臋zyk przyniesie i jak leci. Ale ca艂y czas nie zapominaj wspomina膰 o w艂osach.
鈥濲ak zetniesz to kupi臋 Ci jajo i b臋dziesz m贸g艂 wybra膰 sobie jak膮艣 zabawk臋 na poczcie鈥.

4. OBIECANKI.
Obiecuj ile wlezie. Niech poniesie Ci臋 fantazja. Wycieczki, psy, lody. W tym punkcie wszystkie chwyty dozwolone.
鈥濿r贸cimy do domu, to nalejemy basen w domu i b臋dziesz zje偶d偶a艂 ze zje偶d偶alni prosto do basenu鈥.

5. SZANTA呕 EMOCJONALNY.
Nie b贸jcie si臋 go u偶y膰 wszak nasze dzieci trenuj膮 go na nas po kilkaset razy dziennie. Zacznij delikatnie 鈥瀖amusi b臋dzie smutno jak nie obetniesz鈥, po ostr膮 amunicj臋 鈥瀟o ja te偶 b臋d臋 p艂aka膰”.

6. I ostatnie, MYDLENIE OCZU.
Ostatnie, acz bardzo wa偶ne. Ma na celu odwr贸ci膰 uwag臋. Skierowa膰 my艣li w stron臋 gier i bajek.
” Mama wzi臋艂a tablet i telefon i b臋dziesz m贸g艂 ogl膮da膰 Masz臋 i Nied藕wiedzia”.

Przebrn膮艂e艣 ju偶 przez wszystkie punkty? Nie pomog艂o niestety? U fryzjera jest dalej p艂acz i lament? Wycie, kopanie i szarpanie? W艂osy fruwaj膮 wsz臋dzie, a fryzjerka zaczyna si臋 modli膰?

Przetrwaj. To w najgorszym wypadku 10 minut. A jak maszynk膮 do sk贸ry, 偶eby na d艂u偶ej 鈥瀞tarczy艂o” to i 7 nawet. Trzymaj, nie puszczaj, wy艂膮cz emocje. Jemu nic nie b臋dzie. Chocia偶 Ty, mo偶esz mie膰 kilka dodatkowych siniak贸w.

Po wszystkim rozpogodzi si臋 w sekund臋, bo b臋dzie pami臋ta艂 wszystko co mu naobiecywa艂a艣. Bo Ty mu m贸wi艂a艣, 偶eby 艣ci膮膰 i 艣ci膮艂, nie m贸wi艂a艣, 偶e spokojnie ma przy tym siedzie膰.

Wi臋c oto moja najwa偶niejsza rada.
Nie kombinujcie, omi艅cie wszystkie punkty, bo naobiecujecie, a mimo wycia i histerii i tak p贸jdziecie na poczt臋 po traktor i do sklepu po jajo. A reszt臋 popo艂udnia sp臋dzicie dmuchaj膮c ten cholerny basen.

Photo by Iza.
Wszelkie prawa zastrze偶one. Wszelkie kopiowanie, dystrybucja, elektroniczne przetwarzanie oraz przesy艂anie zawarto艣ci bez zezwolenia autora zabronione.

Bia艂a 艣mier膰 馃槈馃槀

Ja to taka bezmleczna jestem. Mleko tylko do kawy, 艣mietana do zupy i ser 偶贸艂ty, ale tylko rozpuszczony. Nic wiecej i w 偶adnej innej postaci. Uraz mam z dzieci艅stwa. Przekarmili mnie rodzice. Twarogiem. Fuj. Wstr臋t mam. Jak by艂am ma艂a i chorowa艂am to rodzice zup臋 mleczn膮 zawsze we mnie wmuszali. Og贸lnie ca艂y nabia艂 powoduje u mnie odruch wymiotny.

Za to m贸j S codziennie na 艣niadanie gotuje sobie owsiank臋. Wstaje o 4:30 i przed prac膮 wsuwa ca艂膮 mich臋. Dodaje do niej dwie 艂y偶ki d偶emu, gar艣膰 偶urawiny i posiekane orzechy. Wi臋c w sumie mo偶na powiedzie膰, 偶e zjada p贸艂 gara, a nie mich臋.

Ja za to codziennie rano na 艣niadanie jem par贸wki i wiem, 偶e jak m贸j brat to czyta to si臋 teraz za serce trzyma. Ale lubi臋 i ju偶.
S od d艂u偶szego czasu namawia艂 mnie 偶ebym spr贸bowa艂a sobie gotowa膰 owsiank臋 rano, 偶e b臋dzie to warto艣ciowe i ciep艂e 艣niadanie.

Kilka dni temu stwierdzi艂am, 偶e spr贸buj臋. Og贸lnie nie wygl膮da艂o to tak pi臋knie jak w jego wypadku, bo przy 艂obuzach dopiero o 12-tej uda艂o mi si臋 zdj膮膰 j膮 z gazu. Mleko gotowa艂am 4 razy, a 2 razy mi wykipia艂o. Spali艂am te偶 garnek.

No, ale teraz ju偶 wiem przynajmniej jaki cel w tym mia艂 m贸j S. To podst臋p by艂. Knuty miesi膮cami. Jak zwykle w bia艂ych r臋kawiczkach i bez 偶adnych dowod贸w.

On chcia艂 mnie otru膰.

Pffffeeee. Masakra jaka艣. Przypomnia艂y mi si臋 wszystkie choroby dzieci艅stwa, j臋zyk stan膮艂 ko艂kiem, a szcz臋ko艣cisk mam do tej pory. Zadzwoni艂am do niego i m贸wi臋:

Ja: To najgorsza rzecz jak膮 w 偶yciu jad艂am. Pomijaj膮c twar贸g. Pora偶ka.
S: We藕 Ty. Ja tam lubi臋. Ty po prostu Ania nie masz wyczucia smaku. Jedz te swoje par贸wki jak tak.
Ja: Sarkazm jest zb臋dny S. 呕ebym ja wyczucia smaku nie mia艂a, to bym z Tob膮 nie by艂a. A zamiast owsianki to ju偶 naprawd臋 wol臋 par贸wki. Tam to przynajmniej wiem co jem.

Photo by Iza.

Wszelkie prawa zastrze偶one. Wszelkie kopiowanie, dystrybucja, elektroniczne przetwarzanie oraz przesy艂anie zawarto艣ci bez zezwolenia autora zabronione.

Ugotowani 馃槈

Faceci to cwaniaki s膮. Kombinuj膮 i to na wszystkie strony. Ostatnio m贸j S, te偶 pr贸bowa艂.
W kt贸r膮艣 sobot臋 byli艣my ca艂y dzie艅 poza domem. Obiad zjedli艣my na tzw. 鈥瀖ie艣cie鈥. Na niedziel臋 te偶 mieli艣my plany, wi臋c gdy dzieciaki ju偶 zasn臋艂y, to zabra艂am si臋 za gotowanie zupy. Do kuchni przydrepta艂 Szanowny.

S: Co robisz?
Ja: Zup臋 na jutro.

Posta艂, pokr臋ci艂 si臋 po kuchni, co艣 tam pobabla艂 pod nosem i w ko艅cu pyta:

S: Pom贸c Ci?
Ja: Pewnie, dzi臋ki. Przygotuj garnek i wstaw wod臋.
S: Kt贸ry garnek?
Ja: Ten co zawsze.
S: Czyli?
Ja: 艢redni z kompletu.
S: A wody ile?

Ha! Cwaniak. My艣li, 偶e mu si臋 uda. Nie ma mowy. Wiem co si臋 艣wi臋ci. Bedzie pyta艂 tak d艂ugo i o wszystko, 偶e w ko艅cu si臋 wkurz臋 i sama zrobi臋. Nie ma! Ja Ci poka偶臋.

Ja: P贸艂 garnka.

Patrz no, ca艂y nala艂. Haha, no dobrze kombinuje musz臋 przyzna膰.

S: I co teraz?
Ja: Wstaw i wrzu膰 mi臋so, a potem obierz ziemniaki, prosz臋.
S: Na kt贸ry gaz?

No w mord臋. Dobry jest. Ja ju偶 si臋 zagotowa艂am. Szybciej jak ta zupa. Ale nie, nie dam si臋. Odwr贸ci艂am si臋 do niego z u艣miechem i m贸wi臋:

Ja: Na ten 艣rodkowy kochanie.

Stan膮艂 jak wryty. Popatrzy艂 na mnie i te偶 si臋 u艣miechn膮艂. A kiedy ja odwzajemni艂am u艣miech, on parskn膮艂 艣miechem i pyta:

S: Nie uda艂o mi si臋?
Ja: Niestety nie, ale nie藕le Ci sz艂o.
S: No nic trudno, musz臋 wymy艣li膰 co艣 innego.
Ja: Zdecydowanie. A najlepiej, to ju偶 zacznij wymy艣la膰, co jutro ugotujesz na obiad.

Photo by Iza.

Wszelkie prawa zastrze偶one. Wszelkie kopiowanie, dystrybucja, elektroniczne przetwarzanie oraz przesy艂anie zawarto艣ci bez zezwolenia autora zabronione.

Szpieg 馃槈

Psa chcia艂am bardzo. I nie tyle dlatego, 偶e strasznie kocham wszystkie, to dla dzieci te偶 chcia艂am. 呕eby ros艂y z przyjacielem i mia艂y kompana do biegania.
To si臋 S nie zgodzi艂.

S: Ania, to jest olbrzymi obowi膮zek. Dodatkowe zaj臋cie. Ty sobie nie zdajesz sprawy.
Ja: S nie m贸w do mnie jak do dziecka. Przecie偶 wiem. Ale ja bym bardzo chcia艂a.
S: Zima, pada czy wieje, to o 6-tej rano trzeba z psem wyj艣膰.

Marudzi艂 i biadoli艂 tak jeszcze kilka dni. Bo i tak ju偶 strasznie du偶o na g艂owie mamy, bo to kolejny obowi膮zek b臋dzie, bo ju偶 i tak na nic czasu nie ma.
Odpu艣ci艂am. Wiedzia艂am, 偶e nie wygram.

A偶 tu kilka dni temu telefon s艂u偶bowy z pracy dosta艂. Przyni贸s艂 do domu ucieszony. I jak bra艂 to mu nie przeszkadza艂o, 偶e to kolejny obowi膮zek dla mnie. 呕e ledwo znajduj臋 chwil臋, 偶eby prywatny przegrzeba膰, a teraz jeszcze s艂u偶bowy trzeba.

I ja czas musz臋 znale藕膰 teraz i wygospodarowa膰. I 6-ta czy nie 6-ta, zima czy wieje, to ja b臋d臋 musia艂a wiska膰, jak on z psem na spacer p贸jdzie 馃槀馃槀馃槀.

Photo by Iza.

Wszelkie prawa zastrze偶one. Wszelkie kopiowanie, dystrybucja, elektroniczne przetwarzanie oraz przesy艂anie zawarto艣ci bez zezwolenia autora zabronione.

Pikaczu 馃槈

Co ja mia艂am ostatnio, to nie uwierzycie.
Co艣 mi pika i pika w aucie. I to zawsze jak z zakup贸w wracam to pika.

Ja: S, no zobacz co on pika, bo mnie to denerwuje. Jecha膰 nie mog臋 normalnie. Czemu nie pika jak do pracy jad臋 czy z? Tylko zawsze jak zakupy robi臋.
S: Ania, ja nie mam poj臋cia co Ci tam mo偶e pika膰.
Ja: Pewnie mnie opieprza, 偶e za du偶o wyda艂am. Taki czujnik wydatk贸w.

I tak kilka razy. Ta sama rozmowa, to samo pikanie.

Ja: S, ale wcze艣niej tak nie by艂o.
S: A tylko pika, czy co艣 pokazuje? Mo偶e to temperatura?
Ja: S, ja w stresie jad臋, ja nie mam czasu si臋 przygl膮da膰. Co艣 miga te偶, ale Ty my艣lisz, 偶e ja jestem g艂upia jaka艣. To nie temperatura kurde. W ko艅cu ju偶 lato prawie.
S: Ania, no ja nie mam poj臋cia co Ci tam mo偶e pika膰. No mi nigdy nie pika. Chod藕, poka偶 mo偶e co i jak robisz.
Ja: S, bez jaj. Wrzucam siatki i jad臋.
S: A gdzie te siatki wrzucasz?
Ja: No na siedzenie pasa偶era, bo w baga偶niku ostatnio w贸zek je藕dzi.
S: Matko jaki g艂upol. Ania, to 偶e pasy nie zapi臋te pika.
Ja: Ale ja zawsze zapinam.
S: W siedzeniu pasa偶era jest czujnik, i jak stawiasz tam siatki, to on my艣li, 偶e kto艣 jedzie i pas贸w nie zapi膮艂.
Ja: We藕 Ty nie t艂umacz mi jak dla debila.

I dobrze, 偶e si臋 wyja艣ni艂o. Niby takie proste, a takie g艂upie. Tak czy siak m膮drzejsze od czujnika wydatk贸w 馃う.

Photo by Iza.

Wszelkie prawa zastrze偶one. Wszelkie kopiowanie, dystrybucja, elektroniczne przetwarzanie oraz przesy艂anie zawarto艣ci bez zezwolenia autora zabronione.

Wielkie i ma艂e powroty 鉂わ笍

Dzi艣 b臋dzie troch臋 inaczej.
Bo czemu niby nie?

T臋skni臋 za Polsk膮.
Wyjecha艂am 18.08.2012 roku z my艣l膮 o kilku miesi膮cach. 鈥濸otyram troszk臋, odkuj臋 si臋 i wr贸c臋鈥. Zostawi艂am ch艂opaka (K pozdrawiam), zostawi艂am rodzin臋 i zaryzykowa艂am.

Nie zna艂am angielskiego. Koka kola, makdonald i 艂iski to by艂y jedyne s艂owa jakie zna艂am po angielsku.
Do dzi艣 p臋kam ze 艣miechu jak sobie przypomn臋, 偶e zamiast 鈥瀓es鈥 , d艂ugo m贸wi艂am 鈥瀓a鈥. 5 lat niemieckiego zrobi艂o swoje.

Pomog艂a mi kuzynka z m臋偶em. Dali mi pok贸j, za艂atwili prac臋.

Ci臋偶ko mi by艂o. T臋skni艂am. Za Maj膮, za rodzin膮, za ch艂opakiem, za swoim 偶yciem.
Przyzwyczai艂am si臋 jednak. Zdecydowa艂am, 偶e zostaj臋.

Pozna艂am S.

I dzi艣 po 5 latach, t臋skni臋 chyba jeszcze bardziej ni偶 wtedy.
Za rodze艅stwem i rodzicami, za ciotkami, kuzynami i dzieciakami. Za krajem, za j臋zykiem. Za 艣wi臋tami i latem. Za smakiem pomidor贸w, za truskawkami w 艂ubiankach i za 艂om偶膮 miodow膮.
Do kina, na koncert czy na ognisko bym posz艂a.

Brakuje mi te艣ci贸w. Brakuje mi moich przyjaci贸艂ek, brakuje mi moich szwagierek.

Jestem z du偶ej rodziny, S te偶. A tu jeste艣my sami.
Mamy znajomych, mamy dom, mamy siebie.
Ale nie mamy tutaj tego klimatu.

Wi臋c wracamy. Nie dzi艣 (S tak powiedzia艂, bo wie, 偶e ja to bym si臋 ju偶 zacz臋艂a pakowa膰), nie jutro i nie za rok. Za jaki艣 czas. Ale obieca艂, wi臋c wiem to na pewno. Wracamy.

Do rodziny, do kraju, do rodak贸w, do siebie.

P.S. LifeWife fani zorganizujemy sobie piknik z morzem wina, b臋dziemy odwala膰, a potem ja to wszystko opisz臋 na blogu i narobi臋 Wam siary 馃槣
P.S.2. Zabior臋 m臋偶a na porz膮dny koncert. Pewnie wola艂by Metalic臋, ale gdzie tam im do S艂awomira.

Photo by Iza.

Wszelkie prawa zastrze偶one. Wszelkie kopiowanie, dystrybucja, elektroniczne przetwarzanie oraz przesy艂anie zawarto艣ci bez zezwolenia autora zabronione.

S艂uchaj uchem, a nie brzuchem 馃槣

Od jakiego艣 p贸艂 roku m臋dz臋, 偶e musimy st贸艂 zmieni膰. Mamy taki wielki i do niego 6 krzese艂. W choler臋 miejsca zajmuje tylko.

Kupi艂am go, bo my艣la艂em, 偶e tabuny si臋 b臋d膮 do nas zje偶d偶a膰, czy to na 艣wi臋ta czy przy innych okazjach. Ale nawet jak kto艣 przyje偶d偶a, to st贸艂 stoi nieu偶ywany i tylko zagraca. A do tego jest okr膮g艂y i nieustawny. Pasuje do du偶ej jadalni, a my jadalni nie mamy wcale.

Spraw臋 scedowa艂am na S, bo my艣la艂am, 偶e szybciej znajdzie czas, 偶eby poszuka膰 i pogrzeba膰 Internety.
Niestety, po p贸艂 roku: „jutro, zaraz, tak pami臋tam i nie wymy艣laj鈥 zrezygnowana wzi臋艂am spraw臋 na siebie.

Szuka艂am dwa dni, ale wiedzia艂am czego konkretnie chc臋. A chcia艂am 艂adny, bia艂o-drewniany, niedu偶y i nie za miliony. Trafi艂 mi si臋 艣liczny, u偶ywany i w rozs膮dnej cenie. Od razu napisa艂am do sprzedaj膮cych i nawet ciutk臋 utargowa艂am jak na bazar贸w臋 przysta艂o.

Ja: Kocie kupi艂am st贸艂. Trzeba odebra膰 jutro.
S: Po ile?
Ja: Po tyle, 偶e warto.
S: A gdzie odbi贸r?
Ja: Gdzie艣 blisko Twojej pracy. Mo偶esz pojecha膰 od razu po.

Poda艂am mu adres, cen臋, pokaza艂am zdj臋cia.

S: Ania, troch臋 drogo.
Ja: Bez przesady. 艢liczny bardzo i zadbany, uwa偶am, 偶e warty swojej ceny.
S: Ale to daleko bardzo.
Ja: Nie wymy艣laj m贸wi臋! Raz dwa obr贸cisz.
S: Ania, ale on chyba mi si臋 w auto nie zmie艣ci.
Ja: S, wydaje mi si臋, 偶e Ty nie zrozumia艂e艣 na pocz膮tku. Albo przeoczy艂e艣 czy nie dos艂ysza艂e艣.
S: Czego?
Ja: ON JEST 艢LICZNY.
S: Aaaaaaaa, faktycznie nie dos艂ysza艂em. Daj ten adres.

Photo by Iza.

Wszelkie prawa zastrze偶one. Wszelkie kopiowanie, dystrybucja, elektroniczne przetwarzanie oraz przesy艂anie zawarto艣ci bez zezwolenia autora zabronione.

Faszyn from Raszyn 馃槣

Powiem Wam, 偶e nie wie nic o 偶yciu ten, kto nigdy nie pofarbowa艂 w艂os贸w rusk膮 farb膮.
Ale od pocz膮tku…

Moja najlepsza przyjaci贸艂ka E, pochodzi z 艁otwy. I kiedy si臋 ostatnio spotka艂y艣my mia艂a zajebiaszczy kolor w艂os贸w. M贸wi臋 wi臋c do niej:

Ja: E, super masz te w艂osy. Ja ju偶 dwa razy odwo艂a艂am wizyt臋 u fryzjera, bo S nie da艂 rady wyj艣膰 z pracy normalnie.
E: Aneczka, ale ja w domu sama ufarbowa艂am. Te艣ciowa mi przywioz艂a farb臋. Mam jeszcze jedn膮 i mog臋 Ci da膰. Chcesz?

B贸g mi 艣wiadkiem, 偶e te 鈥瀟ak鈥 to by艂o najbardziej pochopnie powiedziane 鈥瀟ak鈥 w moim 偶yciu.

Kiedy E przywioz艂a mi farb臋 nast臋pnym razem i wyt艂umaczy艂a jak u偶y膰, to S podszed艂 do tematu sceptycznie.

S: Ania, a pami臋tasz jak kilka lat temu pop臋ka艂a Ci sk贸ra na g艂owie po farbie i powiedzia艂a艣, 偶e nigdy wi臋cej sama nie ufarbujesz?
Ja: Kocie pami臋tam, ale to by艂o 3 lata temu. Nie mam kiedy p贸j艣膰 do fryzjera, a wygl膮dam jak 鈥瀢ie艣 艣piewa i ta艅czy鈥. Odrost to ju偶 mam taki, 偶e zaraz mi do brwi dojdzie. Teraz pofarbuje, a jak b臋dziemy w Polsce to p贸jd臋 do fryzjerki.

Co ja si臋 zreszt膮 b臋d臋 tak cyka膰 pomy艣la艂am. Nie raz farbowa艂am przecie偶. Za g贸wniarza na czerwie艅 granatu i dobrze by艂o. Co z tego, 偶e ruska. Farba to farba.

Zrobi艂am wszystko zgodnie z instrukcj膮. Tylko amoniakiem tak jecha艂o w ca艂ym domu, 偶e S okna pootwiera艂, bo a偶 mu oczy 艂zawi艂y. A kiedy po p贸艂 godzinie farb臋 zmy艂am, to paln臋艂am si臋 w ten sw贸j g艂upi 艂eb.

Jak ja wygl膮dam. Pora偶ka. Blond to nie jest w ka偶dym b膮d藕 razie. Nawet 艣wi艅ski. Kolor – unikat. 呕贸艂ty z r贸偶owym plus mieszanka pomara艅czowego z kurczakowym.

No, ale trudno. Sta艂o si臋. Trzeba te偶 spojrze膰 na dobr膮 stron臋. Bo i takie te偶 s膮. Ci膮gle mam w艂osy na przyk艂ad.

Photo by Iza.

Wszelkie prawa zastrze偶one. Wszelkie kopiowanie, dystrybucja, elektroniczne przetwarzanie oraz przesy艂anie zawarto艣ci bez zezwolenia autora zabronione.

Eureka 馃挕

Odkry艂am zagadk臋 ludzko艣ci. Serio.

Kupi艂am Felutkowi nowe skarpetki, bo kopytko mu ro艣nie jak szalone. Poobcina艂am metki i wrzuci艂am do pralki. W ci膮gu dnia nazbiera艂o si臋 pe艂ne pranie, wi臋c nastawi艂am tajmer, 偶eby pralka w艂膮czy艂a si臋 nad ranem. Rano wsta艂am, przerzuci艂am pranie do suszarki i zaj臋艂am si臋 艣niadaniem.

Po jakim艣 czasie posz艂am wyj膮膰 i posk艂ada膰 pranie. Wrzuci艂am wszystko do kosza, wdrapa艂am si臋 na g贸r臋 i zabra艂am si臋 do pracy. Kiedy na dnie zosta艂y same skarpetki okaza艂o si臋, 偶e dw贸ch brakuje. I to nie pary, tylko dw贸ch r贸偶nych.

Jak to? Mo偶e w suszarce zosta艂y, albo w pralce co gorsza. Ale nie. Nie ma. Pusto. Wci臋艂o dwie skarpety.

Ja: S zobacz filtr w pralce i suszarce, bo mi dwie skarpety wsi膮k艂y.
S: Co艣 Ty Ania, nie 艣wiruj. W filtrach nie b臋dzie. Szukaj, bo na pewno gdzie艣 zgubi艂a艣.
Ja: S, ale gdzie mog艂am zgubi膰? Nie ma ich. Dwie r贸偶ne. Pralka zjad艂a.
S: Ania, g艂upol jeste艣.
Ja: Nie S, bo ja zwyczajnie wiem, 偶e jak si臋 wsadzi艂o, to i wyj膮膰 si臋 powinno. A ich nie ma.

Odpu艣ci艂am sobie, bo nie mia艂am czasu p贸艂 dnia dw贸ch skarpet szuka膰, a po kilku dniach zapomnia艂am o ca艂ym zdarzeniu.

A w sobot臋 posz艂am sprz膮ta膰 na g贸rze i odkry艂am prawd臋. To nie pralka zjada skarpety! Tak, uwierzcie mi.

To prze艣cierad艂a z gumk膮 je zjadaj膮. Znalaz艂am obie, jedn膮 jak zmienia艂am nasz膮 po艣ciel, drug膮 w Felutkowym.

Zagadka ludzko艣ci odkryta.

Nie ma za co.

Photo by Iza.

Wszelkie prawa zastrze偶one. Wszelkie kopiowanie, dystrybucja, elektroniczne przetwarzanie oraz przesy艂anie zawarto艣ci bez zezwolenia autora zabronione.

Zguba 馃悤

Razem z wiosn膮 wr贸cili艣my do swojej tradycji. Ka偶d膮 niedziel臋 sp臋dzamy na zwiedzaniu, szlajaniu, spacerowaniu. Nazywamy to zwiedzANKI. Ja wyszukuj臋 w necie ciekawe miejsca niedaleko domu i za rozs膮dn膮 cen臋, a S planuje trasy.

Dwa tygodnie temu w niedziel臋 wybrali艣my si臋 na wycieczk臋. Cudownie sp臋dzili艣my dzie艅. Du偶o chodzili艣my, ch艂opaki wjechali na g贸r臋 wyciagiem i pobiegali po jaskiniach. Niestety okaza艂o si臋, 偶e Felutek zgubi艂 swoj膮 ukochan膮 maskotk臋. By艂 to ma艂y, kiedy艣 bia艂o-kremowy, obecnie czarno-kremowy piesek z d艂ug膮 sier艣ci膮.

Szukali艣my wsz臋dzie, ale niestety nie uda艂o nam si臋 go odnale藕膰. Felutek p艂aka艂 strasznie za przyjacielem, a mi serce p臋ka艂o.

Niedziela popo艂udniu, wszystkie sklepy zamkni臋te, nie by艂o szans, 偶eby kupi膰 co艣 na pocieszenie.
A jeszcze najgorsze jest to, 偶e ja to mu tego pieska, to w u偶ywa艅cu za 50 pens贸w kupi艂am. Wi臋c szanse, 偶e znajd臋 cho膰by podobny nie istnia艂y w艂a艣ciwie.

Wr贸cili艣my do domu, ale Felu艣 ci膮gle p艂aka艂. Nawet Maja zadzwoni艂a, 偶eby go pocieszy膰 i powiedzia艂a, 偶e wy艣le mu jakiego艣 pluszaka listem. Ja za to obieca艂am, 偶e jak tylko rano wstaniemy, to p贸jdziemy do sklepu i kupi臋 mu takiego pieska jakiego b臋dzie chcia艂.

Rano synek obudzi艂 mnie ju偶 o 5, no bo do sklepu pora. Kosztowa艂o mnie p贸艂 roku 偶ycia przetrzymanie go w domu do 9.
Od sklepu do sklepu. Ten nie, ten za du偶y, ten za ma艂y, ten ma kr贸tkie w艂oski, a ma mie膰 d艂ugie. Od jednej miejscowo艣ci do drugiej i to spacerem. Tzn. ja biegiem, oni spacerkiem. Buba w w贸zku, Felu艣 na podstawce, a ja marsz.

W ostatnim sklepie pada艂am ju偶 na twarz. W ko艅cu Felutek wybra艂 pluszaka. Spodoba艂 mu si臋, a mi spad艂 kamie艅 z serca. Umordowana, zdyszana, mokra ca艂a, ale szcz臋艣liwa skierowa艂am si臋 do domu. Na co Felutek m贸wi:

F: Mamusiu teraz mo偶emy w ko艅cu i艣膰 na spacerek.

G艂upia matka. Te 6 km to by艂y zakupy, a teraz pieska trzeba wyprowadzi膰 jeszcze 馃槈.

Photo by Iza.

Wszelkie prawa zastrze偶one. Wszelkie kopiowanie, dystrybucja, elektroniczne przetwarzanie oraz przesy艂anie zawarto艣ci bez zezwolenia autora zabronione.