Przedszkolak ❤️

W poniedziałek Felek zaczął przedszkole. Nie wiadomo kiedy, 3 godziny dziennie stały się rzeczywistością, a nie malowaną w oddali, mglistą wizją przyszłości.

Nie obyło się bez płaczu. W zasadzie to nie tylko Felek płakał. Bubusia płakała przy każdym rozstaniu i wyłam ja jak się tylko drzwi szkoły zamykały za Felkiem.

Panie nauczycielki nie zostawiały nam czasu na sceny dantejskie i w trakcie „błagam Cię mamusiu” odgrywały Felka ode mnie:

F: Mamusiu, błagam nie zostawiaj mnie. Będę za Tobą płakał.
Ja: Synku, ja będę czekać na korytarzu na Ciebie z Bubusią. Ona wypije mleczko, pośpi, a ja będę zaglądać jak się bawisz. I od razu po szkole Cię odbiorę.

Uspokajał się, choć widziałam, że bardzo przeżywa. W domu przeżywałam ja:

Ja: S weź urlop na piątek. Jest mi strasznie ciężko. On płacze, mała placze. Ja przychodzę do domu i przez te 3 godziny boli mnie żołądek z nerwów. Nie umiem się na niczym skupić, stoję z telefonem w ręku, bo boję się, że zadzwonią, żeby po niego iść.
S: Dobrze Ania.

Cztery pierwsze dni okazały się dramatem. Felek płakał już przed wyjściem, w szkole też, ale ponoć szybko się uspokajał. Ja starałam się trzymać nerwy na wodzy, choć 4 dni jak tylko drzwi za Felkiem się zamykały, zalewały mnie łzy. Nie mogłam jeść z nerwów i przeżywałam każdą minutę jego nieobecności.

Przyszedł upragniony piątek. Wspólny poranek, śniadanie i igraszki sprawiły, że Felek się rozluźnił i tylko trochę przed szkołą marudził. Postanowiliśmy, że S zaprowadzi go sam.
Czekałam na niego z niecierpliwością.

Ja: I jak? Płakał?
S: Nie. Dał buzi, pomachał i krzyknął „przyjdź po mnie”.
Ja: Nie żartuj. A mi tak dał popalić?
S: Ania, pewnie wyczuwał Twoje emocje. Z Ciebie można czytać jak z książki.
Ja: Jeśli to prawda, to czemu nie uciekasz? Nie wyczytałeś, że mam ochotę Cię udusić?

A kiedy wieczorem leżeliśmy we 4 w łóżku, Felek zapytał:

F: A jutro znowu idę do szkoły?
Ja: Nie kochanie. Jutro i pojutrze masz wolne.
F: To znaczy, że nie muszę już płakać?

 

Nie musi. Od płaczu też wolny weekend.

Ania

Lat: 35 (o matko) 😊 Stan cywilny: mężatka, (bo podkusiło)😊 Stan dzieciowy: sztuk 2 Hobby: lubię czytać, lubię pisać, ale najbardziej lubię czytać to, co napisałam 😛 Wady: uparta, nerwowa, gderająca, niecierpliwa. Zalety: łatwość w znajdowaniu wad 😊 Mocna strona: poczucie humoru Słabości: wiśnie w czekoladzie i siostra 😊 Nowy rok, nowa ja 😊. Tak to się zazwyczaj zaczyna. Długo o tym myślałam, gdybałam, wymyślałam scenariusze. I nagle, bach. Kiedy jak nie teraz. 😊 I oto jestem 😊

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *