Fryzjer płakał jak poprawiał 😉

Z tą moją grzywką to ja mam teraz tak przewalone, że chyba nigdy tak nie miałam. Do tego ona jest tak inwazyjna, że S to dopiero ma z nią problem.

Kilka dni temu napisała Iza, że przed moją pracą, uda jej się wpaść na moment na szybkie zdjęcia. Ucieszyłam się bardzo i nawet przez myśl mi przeszło, że może uda nam się samym wyskoczyć, jeśli mam wystarczającą ilość słodyczy w domu, żeby przekupić dzieci.

Napaliłam się bardzo na ten pomysł jak na picie wina wieczorem. Rano po śniadaniu posprzątałam, a potem ukręciłam ciasto na chybcika, żeby faktycznie mieć jakieś argumenty i poleciałam układać włosy.

Nałożyłam tonę żelu i wysuszyłam. Nerw miałam naruszony, bo kuźwa od pierwszych sekund wiedziałam, że nie pójdzie jednak po mojej myśli. W ogóle po żadnej myśli to nie szło. Niewytłumaczalne to dla mnie jest, że tyle tygodni, a ona nawet milimetr nie odrosła. Nawet zaczęłam się zastanawiać czy nie iść do tej samej babki i nie poprosić, żeby na nogach obcięła. Albo gdzie indziej, gdzie w godzinę mech zarasta. Bo tu trzy tygodnie minęły, a włosy nawet nie drgnęły.

Suszyłam jednak, żelowałam i znowu suszyłam. Prawie ochujałam w tym stresie, bo jak to kuźwa jest, żeby trzy włosy, a w czterech kierunkach sterczały. Żel poprawiłam lakierem, prostownicą, śliną i jednym plaśnięciem w czoło. Nałożyłam czyste leginsy, koszulę i zbiegłam na dół, bo Iza właśnie podjechała.

Od razu się ubrałyśmy, żeby nie tracić czasu, zapakowałam obżarte ciastem dzieci do wózka, bo zostawić się z babcią nie dały i ruszyłyśmy na sesję. Wiało mocno, zimno było i dzieci trochę marudzily, ale byłyśmy zadowolone.

I kiedy wieczorem Iza wysłała kilka zdjęć, poszłam od razu pokazać Szanownemu.

Ja: Iza wysłała kilka zdjęć.
S: A faktycznie. Jak tam było na sesji?
Ja: Fajnie, choć z dzieciakami to nie tak łatwo..
S: Wiem, pokaż te zdjęcia.

Pokazałam mu telefon i patrzyłam jak ogląda.

S: Super wyszły. Fajny klimat, ale chyba grzywki to Ci dzieci ułożyć nie dały.
Ja: Ona tak wygląda ułożona.
S: Haha Ania, nie wiem co powiedzieć.
Ja: Ty już lepiej nic nie mów. Już i tak za dużo powiedziałeś. Nie wiem sama co mam z nią robić.
S: Przestań, w końcu odrośnie.  A może podciąć trzeba jakoś?
Ja: Żartujesz? Kto się teraz kuźwa podejmie?

😉

 

Ania

Lat: 35 (o matko) 😊 Stan cywilny: mężatka, (bo podkusiło)😊 Stan dzieciowy: sztuk 2 Hobby: lubię czytać, lubię pisać, ale najbardziej lubię czytać to, co napisałam 😛 Wady: uparta, nerwowa, gderająca, niecierpliwa. Zalety: łatwość w znajdowaniu wad 😊 Mocna strona: poczucie humoru Słabości: wiśnie w czekoladzie i siostra 😊 Nowy rok, nowa ja 😊. Tak to się zazwyczaj zaczyna. Długo o tym myślałam, gdybałam, wymyślałam scenariusze. I nagle, bach. Kiedy jak nie teraz. 😊 I oto jestem 😊

One thought to “Fryzjer płakał jak poprawiał 😉”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *