Na psa urok… 😉

Co to był za dzień.

Wychodzę wczoraj z pracy, a pod bramą czeka S i już przez szybę woła spanikowany:

S: Ania, dzieci zasnęły. Mama z nimi została. Wskakuj szybko, bo musimy jechać do sklepu.
Ja: O losie, po co? Co się stało?
S: Zgubiliśmy Felusiowego pieska.

Uwierzcie mi, mój świat się na chwilkę zatrzymał. Serce zaczęło mi walić i już widziałam rozpacz Felcia. Bo my już mu kiedyś jednego pieska zgubiliśmy. Felek przeżył wtedy dramat, a ja jak się dobrze wsłucham, to jeszcze w uszach słyszę jego płacz. Tamtego nie znaleźliśmy i właśnie tego dostał na pocieszenie.

Wsiadłam szybko do auta, a S ruszył z piskiem opon i starał się w skrócie wyjaśnić przyczyny tej tragedii.

S: Przeszukaliśmy wszystko, ale nigdzie go nie ma. Chyba w sklepie został. Felek szukał z nami, choć ciągle mówi, że gdzieś schował. Zasnął teraz, ciągle o niego pytał więc nie wiem co będzie, jak wstanie.

W sklepie prawie biegiem, od razu dopadliśmy do regału z pieskami. Był. Ostatni.

S: Ania, to na pewno ten? Jakiś podobny, ale inny.
Ja: Tak, to na bank ten. Tylko czysty, temu taki puszysty jeszcze.

Wróciliśmy do domu, obcięliśmy metkę, a w tym czasie teściowa przeczesywała jeszcze salon i znalazła starego. Pod sofą był. Ale skoro mieliśmy dwa, to w między czasie uknuliśmy z S szpetny i niecny plan, żeby Felkowi dać nowego, a starego uprać w końcu i mieć na zmianę.
Dumni z siebie, przybiliśmy piątki, ja schowałam starego psa, nowego postawiłam w salonie na ławie, a S pojechał do pracy.

Kiedy po przebudzeniu z drzemki Felutek od razu zapytał o pieska, z dumą zniosłam go na dół i pokazałam na stolik. Felek zrobił oczy, popatrzył na mnie zdziwiony, popatrzył na pieska i jak nie zapłacze.

F: CO SIĘ STAŁO Z MOIM PIESKIEM?

Kuźwa, poznał. Wpadł w histerię. Biegiem ruszyłam na przedpokój, odszukałam starego i pełna pokory podałam Felkowi wciskając kolejne kłamstwo.

Ja: Jest, jest, tylko mama go poczesała. Już jest Twój piesek. Znalazł się.
F: Gdzie był?
Ja: Pod sofą?
F: A gdzie tamten?
Ja: Ale który?
F: Ten poczesany. Przynieś mi go. Skąd on się tu wziął?
Ja: Przyszedł, bo słyszał, że zgubiłeś pieska. Chciał Ci pomóc szukać, bo to jego brat chyba, bo taki podobny.
F: Fajny jest ten braciszek. Z tym też będę spał i wszędzie chodził.
Ja: Może jeden będzie zostawał i domku pilnował?
F: Nie, dwa będą ze mną chodzić.

Starzy brawo za przebiegłość, plan był prawdziwie misterny i opracowany jak na dwóch geniuszów przystało. Szkoda tylko, że nie zakładał porażki i pilnowania teraz dwóch piesków, a jak widać z jednym był spory problem. Planowanie level expert.

Ania

Lat: 35 (o matko) 😊 Stan cywilny: mężatka, (bo podkusiło)😊 Stan dzieciowy: sztuk 2 Hobby: lubię czytać, lubię pisać, ale najbardziej lubię czytać to, co napisałam 😛 Wady: uparta, nerwowa, gderająca, niecierpliwa. Zalety: łatwość w znajdowaniu wad 😊 Mocna strona: poczucie humoru Słabości: wiśnie w czekoladzie i siostra 😊 Nowy rok, nowa ja 😊. Tak to się zazwyczaj zaczyna. Długo o tym myślałam, gdybałam, wymyślałam scenariusze. I nagle, bach. Kiedy jak nie teraz. 😊 I oto jestem 😊

One thought to “Na psa urok… 😉”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *