Weź nie pytaj… 😉

Co mi znowu odjebawszy to sama nie wiem. Co mną czasem kieruje? Dopada mnie jakiś impuls i już. Impuls ten trwa chwilę, sekundę może. To takie rażenie jak prądem. Sprawia, że podejmuję istotne i ważne decyzje bez zastanowienia. Sama sobie się potem dziwię. I zastanawiam, tak jak teraz właśnie, co mi odbija. No, bo kuźwa powodowana impulsem to ja mogę buty w minutę kupić, lub eklerkę zeżreć (albo i dwie). Ale nie decydować o swojej przyszłości. A moja właśnie leży na szali.

Ale od początku.

Poszłam z Bubusią do fryzjera. Chciałam jej skrócić grzywkę, bo już była taka długa, że w oczki wchodziła. Felka posadziłam na sofie z moim telefonem, a Bubusię wzięłam na kolana i usiadłam w fotelu. W 3 sekundy było po sprawie. Jedno szybkie cięcie i grzywka była obcięta. I kiedy tak siedziałam na fotelu, a Buba stała przy mnie i podziwiała nową fryzurę w lusterku powiedziałam do Pani fryzjerki.:

Ja: A mogłaby Pani mi też obciąć grzywkę?

Jak tylko te słowa padły z moich ust to już wiedziałam, że to była bardzo zła decyzja. Impulsywna, nieprzemyślana, pochopna.

Obcięła mnie jak Bubę. Jednym cięciem. Na równo. Jakby pod garnek. Wyglądałam jak ten gość z filmu „Głupi i głupszy”. Byłam zła na siebie jak cholera.
Już wyobrażałam sobie jak ta centymetrowa grzywka prezentuje się rano po 3 h snu z maluchami.

Od fryzjera wyszłam ze łzami w oczach i z brzmiącym w uszach śmiechem Felusia: jak Ty wyglądasz mamusiu.
W domu poszłam od razu do łazienki. Próbowałam ją jakoś naciągnąć, prostować i przekładać. Na nic. Wyglądałam jak przychlast. Ostatecznie wzięłam nożyczki i próbowałam sprawę ratować.

I powiem Wam, że chyba się jednak nie udało, bo S jak wrócił z pracy i mnie zobaczył to krzyknął:

S: Boże, Ania co Ci się stało?

Mam nauczkę. Kolejną. Ale z drugiej strony włosy nie zęby. Będzie mnie tu więc trochę mniej. I nie, nie martwcie się, że znikam. Czekam. Aż mi mózg wróci i grzywka odrośnie.

Ania

Lat: 35 (o matko) 😊 Stan cywilny: mężatka, (bo podkusiło)😊 Stan dzieciowy: sztuk 2 Hobby: lubię czytać, lubię pisać, ale najbardziej lubię czytać to, co napisałam 😛 Wady: uparta, nerwowa, gderająca, niecierpliwa. Zalety: łatwość w znajdowaniu wad 😊 Mocna strona: poczucie humoru Słabości: wiśnie w czekoladzie i siostra 😊 Nowy rok, nowa ja 😊. Tak to się zazwyczaj zaczyna. Długo o tym myślałam, gdybałam, wymyślałam scenariusze. I nagle, bach. Kiedy jak nie teraz. 😊 I oto jestem 😊

6 thoughts to “Weź nie pytaj… 😉”

  1. ANIU…tez to przezylam…ale ja prawie czola nie mam i malo tego naciagnelam wlosy i ciach…kur…ona stala jak daszek nad balkonem.Masakra ani ją schowac ani podpiąć bo jak z 4cm zrobilo sie 1.5cm…🤣🤣🤣😂.Ale mi sie wydaje ze Tobie jest bardzo ładnie i buzie masz i tak i tak śliczna.😘

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *