Pan Kazik 😉

Ostatni weekend spędziłam w pracy. Nie lubię, ale nie pracuję dla przyjemności. Jeszcze. Może kiedyś tak będzie,na tą chwilę chodzę tam jednak jak na ścięcie.

Do tego zawsze jak jestem w pracy, to czuję w sobie ten żal, za utracony czas z rodziną. Ale niestety, z połową etatu jest nam dość ciężko, więc staram się dorobić w weekend.

Zawsze jednak mam wyrzut sumienia, że zostawiam dzieci na pół dnia. Przez cały ten czas w pracy zastanawiam się co robią, czy tęsknią, czy łobuzują i czy dają S popalić.

Żeby oni tak nie tęsknili, to staramy się im zapełnić czas. Im mają więcej do zrobienia, tym trudniej im zauważyć, że znikłam na tak długo.

W ostatni weekend okazało się, że S ma trochę spraw, a przy okazji jeżdżenia. Zaplanował sobie wszystko, a że dzieciaki w samochodzie są grzeczne i lubią jeździć, spokojnie poszłam do pracy. Nie zmieniło to faktu, że odliczałam do wyjścia.

Po powrocie zastałam dzieciaki barwiące się klockami, a S kręcił się na górze. Felek dopadł do mnie od razu, wyściskał mnie i z miejsca zaczął zdawać relację.

F: Byliśmy na zakupach. I w polskim sklepie. Zjadłem pączka.
Ja: Dobry był? I co kupiłeś?
F: Tak, pyszny był. Jajo niespodziankę kupiliśmy i chlebek.
Ja: I jak było na zakupach?
F: W porządku.
Ja: A co jeszcze robiliście?
F: Yyyy nic, jeździliśmy samochodem.
S: No to super. Grzeczny byłeś w aucie? Bubusia nie płakała?
F: Nie płakała. Pan Kazik był w aucie.
Ja: Pan Kazik?
F: Tak. Taki co śpiewa.
Ja: Matko jedyna? O kim Ty synku mówisz? Jaki Pan Kazik. Taty kolega?

Rozejrzałam się za S, żeby wyjaśnił, ale on akurat rozmawiał na górze przez telefon. Trochę byłam zdziwiona, bo nie znam żadnego Kazika. Nieswojo się poczułam też na myśl o kimś obcym w samochodzie z dziećmi. Wiedziałam jednak, że S jest odpowiedzialną osobą, więc zapytałam Felusia jeszcze raz.

Ja: Jakiegoś kolegę Kazika z tatą spotkaliście i podwoziliście tak?
F: Nie mamusiu, w samochodzie był z nami i śpiewał?
Ja: I jechał z Wami? To co on śpiewał synku?
F: 12 groszy tylko nie płacz proszę, 12 groszy w zębach tu przynoszę…

Ania

Lat: 35 (o matko) 😊 Stan cywilny: mężatka, (bo podkusiło)😊 Stan dzieciowy: sztuk 2 Hobby: lubię czytać, lubię pisać, ale najbardziej lubię czytać to, co napisałam 😛 Wady: uparta, nerwowa, gderająca, niecierpliwa. Zalety: łatwość w znajdowaniu wad 😊 Mocna strona: poczucie humoru Słabości: wiśnie w czekoladzie i siostra 😊 Nowy rok, nowa ja 😊. Tak to się zazwyczaj zaczyna. Długo o tym myślałam, gdybałam, wymyślałam scenariusze. I nagle, bach. Kiedy jak nie teraz. 😊 I oto jestem 😊

3 thoughts to “Pan Kazik 😉”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *