Zwracam honor 😉

Opowiem Wam pewną historię. Jestem Wam to winna, bo często wspominam, że nie umiem trzymać urazy czy się długo gniewać. Że szybko mi przechodzi i nie obrażam się  Nie jest to do końca prawda. Dopiero wczoraj w nocy okazało się jak długo miałam focha.

Jakieś 16 lat temu (choć liczę zupełnie na oko), razem z Mają i szwagrem świętowaliśmy jakiś sukces tekilą. Musiał być to wspaniały i niezapomniany sukces, bo wypiliśmy tej tekili pokaźną ilość. Chociaż dziś nie mogę sobie przypomnieć cóż to tak spektakularnego było.

I ta pokaźna ilość właśnie, najbardziej dała o sobie znać dopiero na drugi dzień. W sumie to, że ze szwagrem biliśmy się o łazienkę umocniło nasze więzi. Do dziś rozumiemy się bez słów. I zwracamy (choć w tym przypadku to nie jednoznaczne słowo) się do siebie z szacunkiem.

Ale do brzegu. No i ja na drugi dzień, jak to najczęściej bywa, zarzekłam się: „Przysiegam, nigdy, przenigdy więcej tekili. Do ust nie wezmę”.

I ja w tej przysiędze trwałam. Do tego stopnia byłam jej wierna, że jak widziałam tekilę w sklepie na półce, to głowę z obrzydzeniam odwracałam. Z tego co wiem szwagier, nie był aż tak zawzięty.

Po 16 latach złamałam słowo.
Na naszym urlopie, kiedy o 21 dzieciaki już spały, a my z S czytalismy książki na balkonie, S mówi:

S: Kocie idę po drinka, chcesz coś z baru?
Ja: Tak, poproszę coś fajnego.
S: Ania, ale co?
Ja: Zaskocz mnie.

Drink wyglądał super. Czerwony i pomarańczowy kolor mieszkały się między kryształkami lodu, a plasterki pomarańczy pływały w rytm mieszającej słomki. A do tego smakował wybornie. Słodki, delikatny i naprawdę pyszny.

Ja: O wow. Super. Dawno nic tak fajnego nie piłam. Bardzo smaczny. Co to jest Kocie?

S: Tekila sanrajs.

Cała ta historia dała mi do myślenia, bo przez byle fochy tyle straciłam. A jak widać warto dać drugą szansę. Ja od dzisiaj daję. W kolejce czekają śledzie, rodzynki i rum.

Ania

Lat: 35 (o matko) 😊 Stan cywilny: mężatka, (bo podkusiło)😊 Stan dzieciowy: sztuk 2 Hobby: lubię czytać, lubię pisać, ale najbardziej lubię czytać to, co napisałam 😛 Wady: uparta, nerwowa, gderająca, niecierpliwa. Zalety: łatwość w znajdowaniu wad 😊 Mocna strona: poczucie humoru Słabości: wiśnie w czekoladzie i siostra 😊 Nowy rok, nowa ja 😊. Tak to się zazwyczaj zaczyna. Długo o tym myślałam, gdybałam, wymyślałam scenariusze. I nagle, bach. Kiedy jak nie teraz. 😊 I oto jestem 😊

2 thoughts to “Zwracam honor 😉”

  1. No…..gdzie bylas tyle dni.Urlop urlopem…zanieblaś mnie 😟😟😟☹…juz wybaczam.Poprosze o wiecej.A co do tego trunku..to odrazu przypomina mi sie slynna dyskoteka w Ełku Berliniak…😂😂😂😂😂…oj ..oj…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *