Pierdoły 😉

Oj, jak mnie czasem wkurza S to masakra jakaś. Uwierzcie mi, że tak samo jak go kocham, tak samo mam ochotę udusić czasem. Bez wyrzutów sumienia żadnych.

A najczęściej to mnie wkurza takimi głupotami. Bo diabeł tkwi w pierdołach. Na poważnie też dość często mnie wkurza, ale taka akurat rola męża i z tym jego obowiązkiem ja nie dyskutuję. Zazwyczaj po prostu przemilczam (około 7 dni).

Pisałam Wam kiedyś, że zawsze po kąpieli zostawia prysznic na górze. Niereformowalny jest. Nie przetłumaczysz mu. Nie dociera zwyczajnie. I to nie tak, że ja jestem jakaś księżniczka i sama sobie zdjąć nie mogę. Mogę, ale muszę wtedy stanąć na brzeg wanny. Na brzeg? Ja? Na sam brzeżek. Ja się na brzeg płytki boję stanąć, z obawy, że wyszczerbię, a co dopiero na wannę.

Druga sprawa która mnie tak irytuje, że aż mnie trzęsie w środku to woda w czajniku. Ja jestem z czajnikiem telepatycznie powiązana i wiem, że jak on gotuje wodę to i ja się zagotuję.

Codziennie rano, schodzi na dół i pstryka czajnik. Zawsze na jedną herbatę! Zawsze no. Nigdy nie sprawdzi wcześniej ile jest wody w czajniku. Jak nie ma i nalewa, to też na styk. Bo wiadomo, że musiałby sekundę dłużej przy zlewie postać. Uwłacza mu to.

O tym, że jak zmywa czy wylewa coś do zlewu i nigdy go nie opłucze, to już nawet wspominać nie będę. Po co sobie klawiaturę strzępić.

Ale są też takie poczynania, o których ja wręcz muszę wspomnieć. Bo pękne normalnie. Otóż codziennie, codziennie, codziennie do późnych godzinach wieczornych, a najczęściej do północy sprzątam kuchnię. Zmywam, opróżniam zmywarkę, myję butelki dzieciom, szoruję kuchenkę i mopuję podłogę.

Lubię rano wstać i móc od razu robić śniadanie, a nie ogarniać syfy dnia poprzedniego. Nie raz marzy mi się, żeby odpuścić i olać, ale potem mam wyrzuty sumienia, że taki bajzel, więc dymam z tym mopem.

Szanowny ostatnio miał na raną zmianę. Zawsze wtedy wstaje o 4:30, je śniadanie (owsiankę najczęściej) ogląda chwilę „Jak to jest zrobione” i wyjeżdża do pracy.

We wtorek rano, schodzę z dzieciakami na dół, zaglądam do kuchni, a tam na umytym blacie, nad zmywarką stoi talerz po śniadaniu.
Ale żem się zagotowała. I nie żebym pamiętała o tym cały dzień, ale jak tylko wrócił to mu mówię:

Ja: Kurde, S powiedz mi proszę, co Tobą kieruje, że Ty się tak zachowujesz? Wytłumacz mi proszę, bo może ja mam za małą głowę i ona nie ogarnia. Jak to się dzieje, ze masz siłę donieść talerz do kuchni i postawić na blacie, ale nie masz już siły tego cholernego talerza do zmywarki wsadzić?
S: Nie wiem no. Śpieszyłem się.
Ja: To wstań proszę te 3 sekundy wcześniej, żeby Ci na to czasu nie zabrakło.
S: Oj weź. Ty też czasem takie rzeczy robisz.
Ja: Ja?? Przykłady? Proszę? Czekam?
S: Nie wiem teraz tak z zaskoczenia.
Ja: To zapisuj sobie.
S: Nie będę Ci konkurencji robić.

Ania

Lat: 35 (o matko) 😊 Stan cywilny: mężatka, (bo podkusiło)😊 Stan dzieciowy: sztuk 2 Hobby: lubię czytać, lubię pisać, ale najbardziej lubię czytać to, co napisałam 😛 Wady: uparta, nerwowa, gderająca, niecierpliwa. Zalety: łatwość w znajdowaniu wad 😊 Mocna strona: poczucie humoru Słabości: wiśnie w czekoladzie i siostra 😊 Nowy rok, nowa ja 😊. Tak to się zazwyczaj zaczyna. Długo o tym myślałam, gdybałam, wymyślałam scenariusze. I nagle, bach. Kiedy jak nie teraz 😊. I oto jestem 😊

9 thoughts to “Pierdoły 😉”

  1. No mój też nie refeormowalny zwłaszcza jeśli chodzi o łazienkę co do wody w czajniku też miałam z tym problem więc mu wyłożyłam pogadankę na temat oszczędzania wody i szkodliwości wody która jest gotowana kilka razy i jaki wpływa na nasz organizm ma zła woda i dobrą pomogło już nie gotuje całego czajnika 😊😉🙈co do reszty wciąż tłumacze uczę krzyczę aż znów wpadnę na pomysł by dotarło tak jak z czajnikiem 😉 miłej niedzieli 😙

  2. A myślałam, że to tylko mnie tak mój S doprowadza do szału.
    Najwidoczniej Ci na S tak już mają! 😉😉

    Powodzenia i dużo cierpliwości życzę 😘

  3. Pierdoły…powiada Anna….no mnie takie pierdoły mnie też drażnią…Ale często sama się z nich śmiałam.Mam przyszywaną siostrę..rano 8.20 dzwoni i mówi;Katarina zaraz będę,kawę rób.Wpadam do kuchni a Mój Kochany 14 latek(jedyny mężczyzna w moim życiu-jak narazie)…w zlewie przy zlewie na stole na kuchence i na podłodze..kur….zatłukę jego jak wróci….co ta Karoliną o mnie pomyśli…niee nic nie pomyśli, bo wie że ja jestem jak to ona mnie nazywa.POZADNICKA…rozumiem Ciebie Aniu doskonałe…Ale na tą rękę trzeba brać poprawkę.Przeciez Oni nawet skarpetki na lewą stronę przywracają….🤣🤣🤣🤣

      1. Ale to jest Aniu normalne przy małych dzieciach.I tak Cię podziwiam że masz czas i na pisanie.Wogole jak czytam to mam żal do siebie że ja taka madra kochana mama nie byłam dla mego Syna.Niby moja przyszywana siostra mówi że jestem zajebiata mama ale….daleko mi do Ciebie.I tego tobie gratuluję.Tej mądrości matczynej…

        1. Kochana ja jestem daleko, daleko, daleko od bycia zajebistą mamą. Ciągle popełniam błędy, mam mało cierpliwości, jestem nerwowa. Ale kocham swoje dzieci nad życie i staram się żeby miały fajne dzieciństwo. Ty za to jesteś sama i dajedz radę. Podziwiam ❤️ ja bez wsparcia S nie dałabym rady. Pozdrawiam ❤️

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *