Bez skrupułów 😉

Kilka dni temu pojechaliśmy na #zwiedzANKI. Piękna pogoda, Felutek się lepiej czuł więc postanowiliśmy pokorzystać. Mimo, że plecak przyszykowaliśmy wieczorem, to jak zwykle, rano i tak wyruszyliśmy spóźnienie i najpotrzebniejsze rzeczy zbieraliśmy w biegu. Tym razem #zwiedzANKI padły na „Dom motyli”.

Z uwagi na pogodę chciałam, żeby było na zewnątrz, dużo łażenia i atrakcji dla dzieci. Koleżanka mi poleciła  że jest super, wszystko genialnie przygotowane pod dzieci, masa zabawy, a i blisko.

Zajechaliśmy na miejsce, wysiedliśmy z auta, a ja zaczęłam w plecaku szukać kremu z filtrem, bo słonko mimo rannej godziny bardzo mocno grzało.

Ja: Kocie, krem widziałeś?
S: Nie, nie widziałem.

Nie ma. Cholera. Dzieciaki w spodenkach, roznegliżowane. No spalą mi się białasy jak nic. Na terenie był sklep, poszliśmy więc od razu w poszukiwaniu czegoś z filtrem. Nie ma. Skończył się. No szlag. Wiecznie coś. Co robić?

Felutek już podekscytowany oglądał żółwie, Buba bujała nóżkami w wózku, a mnie zżerały wyrzuty sumienia. Od razu miałam jazdy, że na pewno udaru słonecznego dostaną.

S w telefonie sprawdzał już najbliższe sklepy i apteki. Niestety w niedzielę rano wszystko było zamknięte i żeby coś kupić trzeba było wracać do miasta.

Podchodziłam właśnie do Felutka wytłumaczyć, że tata na chwilę pojedzie, a my zostaniemy, kiedy kątem oka zauważyłam kobietę.
Smarowała swoje dzieci! A w ręku trzymała cała butlę kremu. Niewiele myśląc ruszyłam do niej.

Ja: Przepraszam, ja wiem, że nie powinnam, ale zadam głupie pytanie.
K: Słucham.
Ja: Bo ja kremu z filtrem zapomniałam, a w sklepie nie ma. Boję się, że mi się dzieciaki popalą. Czy pożyczy mi Pani troszkę?
K: Pewnie.
Wysmarowałam dzieci i szczęśliwa podziękowałam kobiecie.
S patrzył na mnie tylko, kręcił głową i się uśmiechał. Wiedziałam, że zaraz się odezwie i powie, że przypałowiec jestem i szybciej robię niż myślę.
Ja: Co?
S: Ania, Ty w ogóle nie masz w sobie wstydu. Zero skrupułów.
Ja: Mam Kocie, mam skrupuły. Właśnie, że mam. Bo na ten przykład, to ja też chusteczek mokrych nie wzięłam z domu, a ta kobita miała.

Ania

Lat: 35 (o matko) 😊 Stan cywilny: mężatka, (bo podkusiło)😊 Stan dzieciowy: sztuk 2 Hobby: lubię czytać, lubię pisać, ale najbardziej lubię czytać to, co napisałam 😛 Wady: uparta, nerwowa, gderająca, niecierpliwa. Zalety: łatwość w znajdowaniu wad 😊 Mocna strona: poczucie humoru Słabości: wiśnie w czekoladzie i siostra 😊 Nowy rok, nowa ja 😊. Tak to się zazwyczaj zaczyna. Długo o tym myślałam, gdybałam, wymyślałam scenariusze. I nagle, bach. Kiedy jak nie teraz 😊. I oto jestem 😊

2 thoughts to “Bez skrupułów 😉”

  1. Czytam …czytam…i nie mogę się naczytac.Karmie się tymi Twoimi opowieściami.Jetes niesamowita.A co do Pana S to nie tylko On tak myśli że my nie mamy wstydu itp.oni tego nie rozumieją że w tego typu sytuacjach nie myślimy o wstydzie i innych pierdiłach.Tylko o tym by pomóc naszym skarbem…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *