Hobby 😊

Przez ostatnie kilka tygodni dostaję na Instagramie wiadomości typu: „Super profil, bla bla bla, ile udało Ci się zarobić w Internecie?”.

Uznałam, że to pytania zbyt osobiste i nie odpisałam. Szczególnie, że wiem, że pytały osoby, które nigdy nie przeczytały mojego żadnego wpisu.
Wam napiszę jak to jest, bo Wy czytacie.

Jako rekin biznesu, absolwentka zarządzania i osoba znana w nielicznych kręgach za zaradną, w internetach zrobiłam zero. Tzn. w funtach zero, bo w złotówkach to zero. Ba, ja nawet jak na osobę szczodrą przystało, do interesu dokładam. Nie mogę powiedzieć ile, bo kłamać nie chcę, a Szanownemu powiedziałam, że nie dużo. I póki nie dopytuje, to milczę.

Mogłabym zarobić na testowaniu produktów na Insta, ale z moim szczęściem to mi skóra z twarzy zejdzie, albo co gorsza włosy wypadną.
Zgłosiła się do mnie kiedyś klinika „Nowa gęba” zajmująca się operacjami plastycznymi, z propozycją operacji zmniejszenia nosa i promocji w necie. To się nie zgodziłam. Kurde, no bo jak już będę sławna, to długi nos mi będzie potrzebny do zadzierania.

Kiedyś butik z ciuchami zaproponował konkurs i wspólną promocję, ale jak się okazało, że się w żaden ciuch z butiku nie mieszczę to współpraca się rypła.

Do reklamy mnie nikt nie weźmie, bo po pierwsze kamera mnie nie obejmie, a po drugie nie mieli by tyle filtra i pudru, żeby mojego „buraka” zakryć.

Choć ja osobiście widzę się w reklamie. I nie mam z tym problemów, poza tylko tym, żeby byłoby to coś co lubię. Oby tylko nie mówić. Jeść mogę, to akurat umiem wspaniale. Pić też potrafię. Reklamować mogłabym mielonkę tyrolską lub Łomżę miodową. A! No i parówki.

Mogłabym poczytać i poszukać jak można zarobić i co zrobić. Nie mówię, że mi się nie chce. Może jak skończę dwie książki Clarksona, Grę o Tron, Nosowską i Cobena, to się tym zajmę. Chyba, że znowu kupię jakąś nowość.

Fajnie by było nie iść do pracy, siedzieć w domu, nic nie robić. Ale wtedy nie miałabym o czym pisać, a tak proszę. Mam.

Ostatnio chłopak z pracy mówi do mnie:

Chzp: Anna, ale Ty pięknie pachniesz.

Zawstydzona wydukałam podziękowania. A w domu od razu zakręciłam się koło S (w moim odczuciu) seksownie, na co on pyta:

S: Kark Cię boli Ania? Co się tak wyginasz?
Ja: Nic, chciałam żebyś powąchał jak pachnę, bo mi ktoś dziś w pracy powiedział, że ładnie.
S: Ania, ślicznie pachniesz.
Ja: Dziękuję kochanie.
S: Uwielbiam zapach wędzonki.

Widzicie, fajniejsze niż kasa.

0

Ania

Lat: 35 (o matko) 😊 Stan cywilny: mężatka, (bo podkusiło)😊 Stan dzieciowy: sztuk 2 Hobby: lubię czytać, lubię pisać, ale najbardziej lubię czytać to, co napisałam 😛 Wady: uparta, nerwowa, gderająca, niecierpliwa. Zalety: łatwość w znajdowaniu wad 😊 Mocna strona: poczucie humoru Słabości: wiśnie w czekoladzie i siostra 😊 Nowy rok, nowa ja 😊. Tak to się zazwyczaj zaczyna. Długo o tym myślałam, gdybałam, wymyślałam scenariusze. I nagle, bach. Kiedy jak nie teraz 😊. I oto jestem 😊

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *