Tapir 😉

Podzielę, się z Wami dramatem jaki mi się przytrafił na moim urlopie.
Zawsze jak jestem w Polsce, to umawiam się do fryzjera. Mam swoją „Panią”, bardzo miłą i zdolną. I tym razem moja fryzjerka zrobiła mi piękne, różowe, delikatne pasemka. Byłam zachwycona. Pomyślałam nawet, że wszyscy będą patrzeć na włosy i nikt nie zauważy, że jestem gruba.

W dzień wesela szwagierki, umówiona była inna fryzjerka do domu, więc do swojej nie pojechałam. Byłam ostatnia w kolejce, bo próbowałam okiełznać dzieci. Młodą uczesała ślicznie, dziewczyny też, choć muszę uczciwie przyznać, że nie miała dziewczyna ani wizji, ani wyobraźni .

Przyszła moja kolej.

F: Jak Pani chce?
Ja: Chciałabym je jakoś do góry, bo jest gorąco, i żeby mi Buba paluszkami nie wyciągała.

Nie, że byłam od razu źle nastawiona, ale jak zobaczyłam jak mnie tapiruje i tapiruje i tapiruje, to minę miałam nietęgą. Po 10 minutach, jednym tapirze na czubku i głowie w kształcie jajka, lżejsza o 50 zł poszłam na makijaż.
Nie przyglądałam się za bardzo, a wszystkie braki uznałam, że będą mniej widoczne jak dojdzie makijaż. Zaniepokoiło mnie tylko, że S nic nie komentuje. Żadnego ślicznie czy choćby fajnie.

Wątpliwości rozwiała kosmetyczka, która patrzyła na mnie z litością w oczach i pożyczyła mi lokówkę jakbym w „razie czego” potrzebowała.

Wróciłam do domu pięknie umalowana choć dalej z głową jak jajko. Fryzjerka była jeszcze na miejscu, wiec mówię do niej:

Ja: Poprawi mi Pani trochę te włosy? Bo źle wyglądam. Nie podoba mi się.

Po jej trzech fochach, obrazie majestatu i dwóch więcej tapirach wysłałam zdjęcie Majce.
Odpowiedź przyszła natychmiast.

M: Myć.

Wesele jedzie, ja z tapirem, w spodenkach i cała rozmemłana. Co mi pozostało? Najpierw w bek, a potem czesać.

Z pomocą ruszyła szwagierka E. Rozczesała mi pukle i już jajkowa głowa wyglądała dużo lepiej. Lakieru tona, włosy tak naelektryzowane, że światło w łazience się samo zapaliło, a my loki kręcimy. Tą lokówka co mi ją na szczęście kosmetyczka pożyczyła. E skończyła i poleciała się szykować, a ja poszłam pokazać się S.

S: Ania, Super. Teraz jest fajnie. Ślicznie wyglądasz.

Czułam się dużo lepiej, chociaż piękne, różowe pasemka nie wyeksponowały się tak jak bym chciała.
To nie był mój ślub, choć jak każda babka, chciałam wyglądać dobrze.

Więc pamiętajcie dziewczyny, że wybór fryzjera na wesele jest ważny, bo jak Wam jakaś fryz spieprzy, to wszyscy zauważą że jesteście grube.

Davos

Ania

Lat: 35 (o matko) 😊 Stan cywilny: mężatka, (bo podkusiło)😊 Stan dzieciowy: sztuk 2 Hobby: lubię czytać, lubię pisać, ale najbardziej lubię czytać to, co napisałam 😛 Wady: uparta, nerwowa, gderająca, niecierpliwa. Zalety: łatwość w znajdowaniu wad 😊 Mocna strona: poczucie humoru Słabości: wiśnie w czekoladzie i siostra 😊 Nowy rok, nowa ja 😊. Tak to się zazwyczaj zaczyna. Długo o tym myślałam, gdybałam, wymyślałam scenariusze. I nagle, bach. Kiedy jak nie teraz 😊. I oto jestem 😊

6 thoughts to “Tapir 😉”

  1. Ot masz babo place. grunt ze dało się uratować. Następnym razem do swoje ulubionej fryzjerki i sprawdzonej. Po za tym gdzie ty widzisz grubą kobietę ja widzę Piękną, uśmiechniętą Kobietę i dość z tą grubą !!!! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *