Dajcie żyć 😉

Nie wiem jak Wy, ale mi się czasem wydaje, że albo fejsbuk zakłamuje rzeczywistość, albo ze mną jest coś nie tak.

Bo ja nie umiem sobie wyobrazić, że ktoś kto ma dwójkę małych dzieci codziennie rano:

– wstaje wyspany,

– czyta 100 stron książki o tym jak żyć,

– ćwiczy 45 minut minimum plus 20 minut się rozciąga,

– smaży gofry z mąki razowej

– sam gotuje powiodła, bez cukru – wiadomo,

a potem dopiero idzie budzić dzieci. I oczywiście o wszystkim tym pisze na fejsiku.

Ich dzieci wstają, same się ubierają w koronkowe sukienki, nie brudzą się przy śniadaniu i cały dzień siedzą na dywanie i grają w gry, ale tylko edukacyne, żadnych głupot.
Same się bawią i mama ma czas na uprasowanie ciuchów, pełny makijaż i kawę.

Jak już sobie to wszystko wyobrażę, to zastanawiam się czy to faktycznie ze mną jest coś nie tak.

Codziennie rano, jak słyszę, że maluchy wstały, to z nadzieją w sercu udaję, że śpię, a one się nabiorą. Zawsze liczę, że jeszcze usną, chociaż jeszcze nigdy się tak nie stało. Ale zwyczajnie boję się przegapić szansę jeśli tak kiedyś się stanie.

Z wyra się zwlekam jak zoombie i zastanawiam się, czy to już na pewno była noc, bo jakoś krótko chyba.

Potem jest ubieranie. Na śpiocha jeszcze, ale dzieciakom to nie przeszkadza. Oni są wyspani i od rana wykorzystują nagromadzony przez noc zapas energii.

Więc dramat zaczyna się od jakichś 40 minut przepychanek w stylu: proszę daj nóżkę, nie rób tak, najpierw się ubierzemy, nie idź tam, nie zdejmuj, powiem tatusiowi, uspokój się, nie mam siły tak za Tobą biegać więc przyjdź jak się namyślisz.

Potem jest śniadanie. Czyli kolejny dramat w kilku aktach. „Nie będę jadł, nie jestem głodny, chcę naleśniki”. Są więc naleśniki z dżemem (sklepowym wiadomo) lub jak bardzo głodni i nie protestują to jajko lub parówka.

Po śniadaniu się przebieramy, bo przecież to tu kapło, to tu coś wypadło. Brudni, ale najedzeni, więc to już połowa sukcesu.

Moja kolej. Lecę na górę szybko się ubrać. Przez głowę mi nie przechodzi nawet żeby prasować, no bo i w sumie co? Leginsy?

I kiedy już znajdę chwilę, miedzy zabawą w dinozaury i piżamersów, żeby sobie zrobić kawę, to i tak o niej zapomnę. I stoi tak pół dnia i czeka na podgrzanie w mikrofali.

I kiedy wreszcie ją piję, prawie ciepłą, prawie smaczną, to sobie myślę, że chyba naprawdę muszę wygospodarować czas i faktycznie poczytać, bo nie umiem żyć.

Jak inne oczywiście.

Photo by Iza.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie kopiowanie, dystrybucja, elektroniczne przetwarzanie oraz przesyłanie zawartości bez zezwolenia autora zabronione.

Ania

Lat: 35 (o matko) 😊 Stan cywilny: mężatka, (bo podkusiło)😊 Stan dzieciowy: sztuk 2 Hobby: lubię czytać, lubię pisać, ale najbardziej lubię czytać to, co napisałam 😛 Wady: uparta, nerwowa, gderająca, niecierpliwa. Zalety: łatwość w znajdowaniu wad 😊 Mocna strona: poczucie humoru Słabości: wiśnie w czekoladzie i siostra 😊 Nowy rok, nowa ja 😊. Tak to się zazwyczaj zaczyna. Długo o tym myślałam, gdybałam, wymyślałam scenariusze. I nagle, bach. Kiedy jak nie teraz 😊. I oto jestem 😊

10 thoughts to “Dajcie żyć 😉”

  1. Ja przy czwórce dzieci to już nawet nie mszę o ciszy spokoju i czasu na książkę cudem jest to że znalazłam czas na kurs angielskiego. A dziś niby sobota wolne w pracy i nie da się pospać tak choć do 9 bo o 4.30 pobudka wyprawić dwójkę starszych z mężem na egzamin a potem kiedy już wyszli z domu i ja szczęśliwa pospiesznie jeszcze to co półgodziny tel od męża a potem najmłodsze wstało mamo głodna jestem mamo mogę spódniczkę no wes pospij nie ma szans mama 24 h na dobę funkcjonuje 😉 no imama jak lunatynk wstanie pocwyczy zrobi konfitury i piękny makijaż by światu udowodnić da się być doskonałą 😉 nie da się a reszta to ściema 😉

    1. Przy czwórce Justyna to ja bym cały dzień w piżamie chodziła, więc podziwiam ❤️ ja w sumie wolę swoją prawdziwą niedoskonałość, niż sztuczną idealność 😜😊😘 miłego dnia ❤️

      1. Nie ma czego podziwiać naprawdę jest różnie raz z górki raz pod górkę kocham dzieci i zawsze kochałam się opiekować młodszymi od siebie. Jestem dumna z mojej niedoskonałości i tego że mimo trudności życiowych jakoś tam ogarniam temat. 😉😊

  2. Ja mam dwójke..rano budzą się przedemna ale.mi raczej nie trują..ubierja sie sami w to co im wyjme z szuflady (tzn Wika czesto zmienia zdanie ze 3 razy) potem ich zawoze do przedszkola i mam luzy…a jak nie chodzili do przedszkola to sie sami w cos bawią..nie wnikam co robią..niech się dogadują. Byle sie krew nie lała 😂

    1. Haha no Twoje są ciutke starsze więc bardziej samodzielne. Moje mi nie dają tyle swobody. Może jak zacznie się szkoła, bo teraz właśnie ciągle czuwam, by się ta krew nie lała 😂😂😂

      1. I tu pocieszenie dla Ciebie ze za dwa lata będziesz mieć labę…ja wczesniej tez udawałam że śpię nawet jak mi po głowie skakali 😂

  3. To w takim razie że mną też jest coś nie tak… Ja przy jednym walczę o jakąś chwilę dla siebie. Dopiero nauczył się chodzić, więc robi się coraz weselej 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *