Kierowca roku 😊😉

Jazda samochodem zawsze była dla mnie wyzwaniem. Podszkoliłam się w prowadzeniu jak mieszkałam w Warszawie i pracowałam jako przedstawiciel handlowy. Na ostatnim roku studiów, co tydzień też śmigałam do Białegostoku i robiłam po 2000 km tygodniowo więc miałam dobry trening.

Gdy przyjechałam do Anglii, każdy samochód z kierownicą po prawej stronie uznawałam za zepsuty.

Kilka razy prawie padłam na zawał, bo myślałam, że auto prowadzi pies albo dwulatek.
Zdarzały się sytuacje, że prawie mnie rozjechali kiedy wchodziłam na pasy, bo lewa wolna.
Za każdym razem kiedy byłam pasażerem wsiadałam po stronie kierowcy.

Za nic nie umiałam się przestawić. No jak można tak jeździć?
Prowadziłam tu dwa razy i to w nocy, jak S pozwolił sobie na małe co nieco 😉.

A kiedy urodził się Felutek, macierzyński się skończył i musiałam wracać do pracy na 12h, auto stało się koniecznością. Nie chciałam jeździć do pracy pociągiem, bo szkoda mi było tej dodatkowej godziny poza domem. Musiałam się odważyć.

W czasie pierwszej jazdy obiłam sobie cała prawą rękę, bo próbowałam biegi zmieniać, a waliłam w drzwi. Jedynka, dobra jest ok, ruszam, dwójka bach w drzwi. Samochód wyje, ja prawie też, tak ręka boli. Po 20 minutach jazdy ręka sina, obolała, a ja w ciężkim szoku.
W trakcie nauki dwa razy S podbiłam oko, tak sięgałam, żeby pas zapiąć.
Najgorsze jednak było patrzenie w lusterko wsteczne, bo za każdym razem waliłam głową w szybę.

Koszmar. Jak można tak samochód popsuć. Czy Anglicy naprawdę muszą robić wszystko na opak? Czy nie można normalnie? Do światła w łazience na sznurek i wykładziny w kuchni przywykłam. Ale ta kierownica po złej stronie? To już przegięcie.

Obijałam krawężniki, obijałam dłonie, obijałam głowę. S cierpliwie znosił wszystkie zadrapania i wygięte błotniki. Nawet tego, że jak ruszałam i uderzyłam w zaparkowane auto sąsiada (no co? stoczył mi się) nie komentował szczególnie.

3 lata prawie minęło i nabrałam trochę wprawy, ale jak ostatnio po zakupach otworzyłam drzwi i wrzuciłam siatki na pedały, to już i S nie wytrzymał i mnie wyśmiał.

S: Ania, tyle czasu i dalej się mylisz
Ja: Nie wiem no, zamyśliłam się.
S: Haha, Ty po prostu nie odróżniasz prawej od lewej.
Ja: A Ty manicure od pedicure i żyjesz!!! Więc milcz.

Kurde, a może by tak sobie czymś na drzwiach zaznaczyć, że po lewo pasażer, po prawo kierowca, a siaty w bagażnik?

Photo by Iza.

Prawa do treści na stronie zastrzeżone.

0 thoughts to “Kierowca roku 😊😉”

  1. Etykiety nie jednemu człowiekowi uratowały życie! 😀
    Zawsze się zastanawiałam jak poradziłabym sobie z ruchem lewostronnym i zawsze dochodzę do jednego wniosku – wcale bym sobie nie poradziła!
    Pozdrawiam ciepło!

    1. Hehe dokladnie, pomyślę o tych naklejkach na poważnie 😉 a ja mam różne jazdy 😊😉 nie tylko po lewej 😅😂😉

  2. Ja sprawdziłam już na własnej skórze, że w życiu z ruchem lewostronnym bym sobie nie radziła za dobrze 🙂 Nawet jako pasażer szło mi bardzo źle 😉 Nie zauważałam kierownicy siedząc (niechcący z resztą) od strony kierowcy 🙂 hahahaha

  3. 😂 ze mną było tak samo. Za pierwszym razem w połowie drogi się rozplakalam i przesiadlam bo powiedziałam że dalej nie pojadę 🙊🙈

  4. ja na poczatku za bardzo trzymalam sie lewej strony…maz na zawal schodzil 🤣 Juz sie przyzwyczailam i szczerze teraz w Polsce mam nielada problem kiedy jestem na urlopie. Wiem jedno bez auta nie wyobrazam sobie zycia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *