Aż trudno uwierzyć 😉😊

Nie ma sprawiedliwości na tym świecie.

Ciążę z Felutkiem znosiłam bardzo źle, wymiotowałam do 5-ego miesiąca, a po 5-tym zaczęłam mieć zgagę, bóle brzucha i skurcze. Do porodu szłam z wagą +40 kg. Byłam ogromna. Nie mogłam dosięgnąć rękami swojego pępka. Feluś też wielki był bardzo i strasznie mnie kopał. 4 dni go rodziłam. Stres, nerwy, problemy, łzy i szpitale.

Zaparłam się też, że będę karmić piersią, chociaż mleka nie miałam. Ściągałam, płakałam, ale udało się i 9 miesięcy go cyckałam. Całymi nocami siedziałam przy łóżeczku i sprawdzałam czy oddycha.

Z Bubą też miałam ciężko w ciąży, bo dopadła mnie rwa kulszowa. Ponad 7 miesięcy miałam też mdłości i bóle brzucha. „Przywaliłam” prawie 30 kilogramów i na koniec to już się toczyłam. Byłam ogromna i Buba też się zapowiadała wielka. Poród był o tyle lepszy, bo miałam umówioną cesarkę, ale problemy po porodzie i znowu stres i nerwy.

Tak jak z Felutkiem cierpiałam na brak pokarmu i okropny ból piersi. Płakałam przy karmieniu, tak cycochy bolały. W każdą noc miałam pobudkę co godzinę na karmienie, bo mleka mało.

Znowu sprawdzanie czy oddycha i czy wszystko ok. Ciągłe zamartwianie się, lekarze, diety. Oboje mieli alergie i jeśli chciałam karmić musiałam być na diecie.

I co?
I nie ma sprawiedliwości na tym świecie. Szok. Aż słów brak. A w zasadzie jednego. Bo i u jednego i drugiego pierwsze wypowiedziane słowo brzmiało: Tata.

Prawa do treści na stronie zastrzeżone.

3 thoughts to “Aż trudno uwierzyć 😉😊”

  1. To też ma swoje plusy!bo ja to się na krok nie mogę ruszyć 😐 nawet jak stoję metr obok to słyszę „mama mama chodź do mnie” 🤦‍♀️😂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *