Hobby 😉

Z „wierszydłem”, to takie wygłupy 😉.

Ale jak chcecie, to macie ❤.

Postanowiłam zacząć pisać,
O sobie, rodzinie, życiu
Z dystansem i humorem,
Z sarkazmem, lecz w ukryciu.

Szanowny plan przyklepał,
Za stronę zapłacił sam,
Jak sukces osiągniesz żono,
Z nawiązką odpłacisz nam.

Rodzina zachwycona,
I każdy wpis docenia,
Choć głosy też mnie doszły
Że piszę od niechcenia.

Kłamstwo to podłe i pełne zawiści,
Bo ktoś zazdrości zwyczajnie,
Piszę, bo lubię i pisać będę,
Bo czuję, że piszę fajnie.

Czasem przychodzi ten moment w życiu,
Że egoistą się stajesz,
I robisz coś tylko dla siebie,
I sobie wierny zostajesz.

Zapraszam Was kochani,
Zaprasza LifeWife.blog,
Jesteście mile widziani,
Rozpoczynamy dialog.

Wena…

Patrzcie no. Nie wiem co napisać. Tzn. pomysłów mam milion, nawet do S ostatnio powiedziałam, że musi się trochę opanować z tą inspiracją 😜😜😜.
Nie mam dziś weny.

Zawsze jest tak, że publikuję tylko to co mi się podoba. A że wszystko mi się podoba… 😜😜😜
Nie mam jakichś ograniczeń, mogę pisać o wszystkim (no może poza teściową, bo ponoć czyta 😜. Mamo pozdrawiam 😁). Dla mnie samej żaden temat nie jest tabu, zły, przesadzony.

Ale okazuje się, że każdy jest na coś innego wyczulony. Czasem na sam tekst, czasem na mój komentarz, czasem źle kropki wstawiam (ciągle ta interpunkcja 😜).

Blog prowadzę tylko miesiąc, a grono moich znajomych mocno się uszczupliło. A co dopiero będzie po roku. Strach pomyśleć. A dobrze wiecie, że specjalistką w nawiązywaniu przyjaźni nie jestem 😉😉😉.

Na razie staram się o tym nie myśleć i robić swoje, choć muszę przyznać, że do szału mnie doprowadzają komentarze w stylu:

K: Anka, bo ludzie to ze zwykłej ciekawości czytają!

I dobrze. Tak ma być. Jedni raz z ciekawości przeczytają i zostaną, bo się spodoba, drugim się nie spodoba, ale z ciekawości zostaną i popatrzą jak się staczam 😜. A muszę uważać, bom okrąglutka i stoczę się szybciutko 😜😜😜.

Piszę, bo lubię. Łatwo się też nie poddaję więc jeszcze Was trochę „pomęczę” 😉😉😉.

Wczoraj napisałam „wierszydło” i przeczytałam S. Popatrzył na mnie i mówi:

S: Ania, ja pierdziele zaskakujesz mnie. Zarąbisty ten wiersz.
Ja: Serio? To takie wygłupy.
S: Super. Uwolniłaś w sobie bestię, zerwałaś psa ze smyczy czy jak to się tam mówi…
Ja: Wydobyłam S, wydobyłam. Mówiłam przecież, że umiem wydobywać 😉.

Więc tak to. Nawet bez weny można napisać. I to o wenie 😉😉😉.

Bo to zła kobieta była… 😊

Wpis przeznaczony dla osób pełnoletnich. „Wszystko w szarej, papierowej torbie”. Alkohol nie rozwiązuje problemów. A mógłby!!! 😜😜😜

Jestem zła. Nie zła jako człowiek, bo jako człowiek jestem znośna, ale zła, że wściekła w sensie. A wściekła jestem dziś, bo tak!!! 😉
S bardzo nie lubi tego wytłumaczenia, ale „bo tak” naprawdę pasuje.

Kolejna nieprzespana noc, wczesna pobudka, deszcz i pracujący weekend przysłużyły się trochę. S też nie omieszkał 😜. Nie stało się nic takiego, nie padły żadne słowa z grupy tzw. „rozjuszaczy”, nie było też sytuacji, która by dziś i tak mój wątły nerw naruszyła. Wściekła jestem od rana, bo tak. BO MOGĘ!!! 😉😊

Myślałam, że przejdzie mi jak na „chybcika” jakąś awanturkę zmaluję. Niestety S nie dał się sprowokować, choć mówi, że dwa razy byłam bardzo bliziutko.
Nerw mną szarpał cały dzień, wkurzałam się o wszystko, nawet o pierdoły. Wieczorem już byłam taka zła, że jestem zła, że w akcie desperacji chciałam wziąść jakieś ziółka na uspokojenie. Nawet już czajnik wstawiłam otwieram szafkę, a tam? A tam WYBAWICIEL 😊😊😊.

Osoby niepełnoletnie proszę zamknąć oczy, a pełnoletnie obejść się smakiem 😂😂😂.

Wino!!! Tak, i uprzedzając pytania, nie marki wino, chociaż uwierzcie, że byłoby mi to obojętne. Lampeczka, a co kulturka musi być, mały łyczek, jeszcze jeden. Mniam 😋😋😋.

Ja: Kocie?
S: Chwała niebiosom. Przeszło.
Ja: No patrz, nie może się człowiek nawet w spokoju powkurzać!!!
S: Może, może w spokoju, ale tylko siebie.
Ja: Chcesz powiedzieć, że jestem toksyczna?
S: Dziś to ja już chce tylko świętować przeżycie.

😉😊

Strachy na lachy… 😉

Słuchajcie, mamy w domu lokatora.

Kilka dni temu, usypiałam maluchy i zasnęło mi się z nimi. W sumie zawsze mi się przysypia, S też, bo po pierwsze sen u nas ostatnio w deficycie 😁, a po drugie jak kurdupelki takie cieplutkie i pachnące się przytulą, to nie sposób nie odpłynąć.

I tak było tym razem. Nie wiem jak długo spałam, ale obudziło mnie straszne, przeszywające zimno i ciężar na barkach. Na początku pomyślałam, że Feluś się obudził i już się na mnie wdrapał. Otworzyłam oczy i ujrzałam jakąś czarną „postać”. Zamrugałam kilka razy i cień znikł.

Dziwnie się z tym czułam i miałam ciarki na plecach, za każdym razem, kiedy o tym myślałam. Ale w natłoku spraw codziennych, zapomniałam o tym zdarzeniu i nawet S nic nie napomknęłam.

Wczorajszą drzemkę sobie odpuściłam. Miałam dwa prania, obiad i milion innych rzeczy do zrobienia więc maluchy ululałam pilnując się przed zaśnięciem i niepocieszona 😏 zeszłam na dół.

Nadgoniłam prace domowe, od czasu do czasu zerkając na nianię. Za każdym razem, kiedy coś usłyszałam, biegłam na górę (po 20tym razie to bardziej się wdrapywałam 😉).

I nagle usłyszałam coś dziwnego na Niani. Weszłam do pokoju Felusia i zdębiałam.
Siedział na łóżku i tak jakby gadał z kimś.

F: Hejka. Hejka.

Po chwili zaczął coś rączką odganiać. Jak to zobaczyłam, to aż mnie przeszły dreszcze. Podeszłam do niego i mówię:

Ja: Felutku, Felutku coś Ci się przyśniło.
F: Tak mamusiu, przyśniło. Pani przyśniła.

Zeszliśmy na dół, bo Feluś stwierdził, że się wyspał, ale nie mogłam się pozbyć tego obrazu z mojej głowy. Jak S wrócił z pracy, to opowiedziałam mu wszystko i też go „ciary” przeszły.
A wieczorem jak już dzieci usnęły i leżeliśmy razem w łóżku, to S mówi:

S: Ciasno tak we 4, co?
Ja: Trochę ciasno, i nie w 4, a w 5.

S popatrzył na mnie jak na wariatkę i nieśmiało pyta:

S: Ale jak Ania w 5?
Ja: No, bo „Mara” się rozpycha.
S: Haha głupol.
Ja: Nie śmiałbyś się gdyby na Twojej stronie leżała. Możesz jej powiedzieć, że w gościnnym wolne łóżko mamy.
😂😂😂

Wymuszacze 😜😜😜

Moi drodzy blogofani.

Rozmawiałam wczoraj ze znaną blogerką i znana blogerka doradziła mi, żeby nie wstawiać wpisów codziennie. Posłuchałam grzecznie i nic dziś nie publikowałam.

Od rana za to dostaję niepokojące smsy, groźby i listy z żądaniem okupu. BO WPIS MA BYĆ!!! 😉

Dzieci głodne, sama w porwanych leginsach, mąż „niedopieszczony”, a matka? A matka pisze.
Skoro ma być, to będzie.

Blogofan mój pan 😜😜😜😜.

Dopiero wróciłam z „tyrki” i było znośnie, choć weekend mam pracujący.
Jestem mistrzynią w nawiązywaniu nowych znajomości.
Razem ze mną pracowały dziś dwie koleżanki, gadały między sobą i jedna zagadnęła przy okazji mnie. Chwilę pogadałyśmy o pracy i pyta:

K: Ile masz lat?
Ja: 35 a Ty?
K: 33

Za chwilę znowu odwróciła się do koleżanki i mówi, że ciągle głodna, że lodówki nie odpuszcza na krok.
No więc ja, Matka Polka pytam:

Ja: W ciąży jesteś?
K: Nieeeee, okres mam.

Głupio trochę, ale co tam. Zdarza się. Myślę sobie uratuję sytuację i mówię:

Ja: Nie wyglądasz na 33 lata.

Dziewczyna na mnie spojrzała i z iskrami w oczach mówi:

K: Bo ja mam 23 lata!!!

Cholerka. Chyba przyjaciółkami nie zostaniemy.

Ja to sobie umiem zjednywać ludzi 😂😂😂.

Dżepetto

Już kiedyś pisałam Wam, że S załapał zajawkę na drewno. Podsuwam mu różne projekty, a on się od razu nakręca i zabiera do pracy. Do Felusiowego łóżka przekonywałam go długo, a że wyszło mu rewelacyjnie, to teraz rzeźbi i rzeźbi 🙂.

Jak już ustawiliśmy łóżko, to S podpicował też używany regał i stwierdził, że brakuje dodatków. Stanęło na tym, że ja projektowałam, a on szlifował, frezował, malował i wszystkie inne „ował” 😂😂.

Czasem późno w nocy goniłam go, żeby szedł już spać. Po roku pracy, udało się nam zrobić Felusia pokoik. Synek „robotę” odebrał jednym wielkim wow, a S odetchnął z ulgą.

Ja: S, super wyszło. I półeczki i biblioteczka.
S: No super, mi też się podoba. Wkręciłem się.
Ja: Aaa no właśnie, bo ja mam jeszcze kilka projektów.

I tak już drugi rok mój mąż dłubie w drewnie, szlifuje i piłuje.

Przy ostatnim projekcie pytam:

Ja: Kocie, Ty na prawdę lubisz to robić?
S: Uspokaja mnie to.

Rozejrzałam się po mieszkaniu. Łózko, biblioteczka, półki, domki, ława, regał, szafki…

Mój mąż musiał być baaaaardzo wkurzony 😂😂😂.