Historia histerii 😉

Mieliście kiedyś taką sytuację, że nie wiedzieliście, czy śmiać się czy płakać?
Ja do takiej sama doprowadziłam.

Mój Synek ma trochę ponad dwa latka i uwielbia pluszaki. Ma ich dużo i wszystkimi się bawi. Karmi je, maluje z nimi, zabiera ze sobą na spacer czy na zakupy. Jeden, brązowy miś, jest jego ulubionym. Wszędzie go ze sobą „targa”.
No i właśnie, po tych wędrówkach miś był umorusany okrutnie. Myślę sobie, Feluś pójdzie spać, to wrzucę go do pralki i troszkę odświeżę. Jak pomyślałam, tak zrobiłam.

Miś mieszał się z ręcznikami i wszystko byłoby super, gdyby nie to, że synek obudził się wcześniej.

Wchodzi do kuchni, patrzy na pralkę, na mnie, znowu na pralkę i ….. w bek.
Rozpłakał się strasznie. Szarpał za pralkę, dotknąć się nie dał. No histeria po prostu. Patrzę na pralkę – 14 min zostało, a wrzask w kuchni taki, jakby go ze skóry obdzierali.

Zwabiona krzykiem do kuchni wpada teściowa. Ocenia sytuację i mówi:

T: Ania, nic mu nie będzie.
Ja: Mamo, a jak on jakąś traumę będzie miał?

Z tego żalu nad kurdupelkiem też się rozpłakałam. Przez łzy skasowałam pranie i otworzyłam pralkę. Pół kuchni zalałam. Grzebię w tym praniu chlipiąc i szukam tego misia.

Misiek wyglądał jakby go pies zjadł i wyrzygał. Mokry taki, ciężki i kapiący.
Kiedy synek już go dojrzał i zobaczył, że mu go podaję, zaczął się śmiać przez łzy.

Bierze go w ręce, woda kapie, on mokry, ja mokra, kuchnia pływa, a on… a on mi podaje go z uśmiechem i mówi: „Mama suszyć misia!!!” i wkłada do pralki z powrotem.

😁😂😂

Photo by Iza.

Prawa do treści na stronie zastrzeżone.

0 thoughts to “Historia histerii 😉”

  1. Miałam to samo 🙂 ale nie wymiękłam, wyprała misia do końca, gdyż przekabaciłam Jaśka innym miśkiem. Byłam wygodna bo nie chciałam sprzątać łazienki . Wyrodna ze mnie matka 😔 ale to wszystko przez brak czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *