I jak tu go nie kochać?

Ja: S opublikowałam właśnie pierwszy wpis. Cieszysz się?

S: no bardzo

Ja: Sarkazm?

S: no gdzie tam…

Ja: dziś pierwszy wpis, za kilka lat książkę. Mam ambicje

S: Fantazje na pewno!

Na własnej krwi wyhodowałam. Zazdrości mi sukcesu 😉😛😜

Człowiek człowiekowi wilkiem, a zombi zombi zombi 😉😀

Idę spać, bo noc króciutka, poranek bliski, a czeka mnie jeszcze cyckanie 😉

Dobrej nocy, 😊 a nad S się zemszczę chrapaniem 😉

 

Początek :)

Pisanie bloga chodziło już za mną od kilku lat… I nagle wczoraj, miłościwie mi panujący małżonek wraca z pracy, humor ma, pod nosem coś mruczy więc mówię mu:

Ja: a może bym w końcu zaczęła bloga pisać, a nie ciągle tylko o tym gadam i gadam

S: no spoko, przecież możesz. I tak w sumie ciągle z telefonem siedzisz…

Cham pomyślałam 😊 Powiedziałam też 😉😊 Strzeliłam popisowego focha, z tych czuję się zraniona, bez przepraszam i pizzy się nie ugnę 😊

Pisać chcę o życiu 😊 życiu matki, żony, kobiety, gospodyni domowej. Staram się spełniać w każdej z tych ról. Mężatką jestem od lat 3. To moje pierwsze małżeństwo więc doświadczenia nie mam. Myślę, że przy kolejnych będzie łatwiej  😉😛 Dzieci dwójka, ale wycisk dają czasem jak pół przedszkola 😉 więc pisać jest o czym i mam nadzieję, że będzie ciekawie.