Ja, uwielbiam go… 😍

Jaki komplement z ust Waszego męża Was najbardziej uszczęśliwił?

Mój S wyleczył mnie z kompleksów. Dla niego jestem piękna, mam ładne oczy i śliczny uśmiech 😉. Do tego mój mąż nie umie dostrzec co to ten „cellulit” 😂, a z moich rozstępów na brzuchu i pupie nic sobie nie robi.
Stara się często rzucić jakiś komplement, choćby był mało wyszukany.
Ale dwa, zapadły mi w pamięć najbardziej.

Pierwszy w dniu naszego ślubu. Kiedy już czekałam na niego ubrana w białą suknię, odszykowana i wypachniona, a on zobaczył mnie i ze wzruszenia nie umiał słowa wydusić. A jak już się udało, to powiedział: „ Jestem szczęściarzem”. Pobeczał mnie tym, ale warto było coś takiego usłyszeć.

Drugi raz był zupełnie inny. Szykowałam się na koncert. W miejscowości blisko nas grała Chylińska. Na koncert szłam z kolegą R, bo tylko on mi uległ 😀. Wszystkie koleżanki mi odmówiły, bo fankami Chylińskiej nie są. Nie pomogły moje tłumaczenia, że ja też nie jestem jej największą fanką i na plecach sobie Chyła nie wytatuuję 😂😂😂. Muzykę ma fajną, a ja chciałam się trochę „rozerwać”. Udało mi się namówić R, chociaż chyba poszedł ze mną tylko z litości 😊.

Koncert zaczynał się o 19, o 18 musiałam wyjść domu, a o 17:30 zamknęłam się w sypialni, żeby się wyszykować. S został z maluszkami na dole. W całym przedsięwzięciu wspierała mnie teściowa, więc dzieci zostawiałam z troszkę mniejszymi wyrzutami sumienia.

Gotowa już, przejrzałam się w lustrze i pierwszy raz od dłuuugiego czasu, zadowolona z efektu zawołałam S.

Ja: Kocie, jestem prawie gotowa. Zajrzysz na górę.
S: Idę.

Wchodzi po schodach, otwiera drzwi do pokoju, staje jak wryty, patrzy na mnie wielkimi oczami i mówi:

S: Tak nie pójdziesz!

Aż się wzruszyłam, taki komplement ❤.

0 thoughts to “Ja, uwielbiam go… 😍”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *