Hej ho, hej ho, do pracy by się szło… 😉

Osobą wykształconą jestem, choć niepraktykującą 😛😛😛. Praca w fabryce wymaga ode mnie jedynie rąk, mózg jest zbędny, na co w sumie nie narzekam. Nie chcę się nadwyrężyć ciągłym myśleniem 😜😂.

Z uwagi na to, że z bloga jeszcze „żyć” się nie da 😁😁😁, to postanowiłam zmienić pracę.

Urlop macierzyński nieubłaganie dobiegał końca więc szukałam czegoś nie w weekendy, nie po 12h i nie na nocki.
Udało się dość szybko, choć nie było to nic ambitnego, ale dobre godziny i blisko. Pieszo 15 minut, a rowerem 5 (ale o tym kiedy indziej) 😉.

Szukanie pracy zaczęłam od podpicowania CV.

Ja: Pomożesz mi napisać CV?
S: Pewnie, dawaj. W którym miejscu jesteś?
J: Umiejętności dodatkowe?
S: Pamiętliwość, czytanie w myślach, przewidywanie przyszłości, płacz na zawołanie.
Ja: S jesteś świnią, miałeś mi pomagać. I to nie jest miłe. Nie gadam z Tobą!
S: Ania, ja żartowałem. Dobra, piszemy. Co dalej?
Ja: Atuty?
S: Pisz „nie dotyczy”…

To się „na pomagał” 😂😂😂.

Chyba mój mąż zatęsknił za cichymi dniami i myślał, że się nie zorientuję 😜😜😜. Kara będzie mężu, kara, nie nagroda 😜😜😜.

0 thoughts to “Hej ho, hej ho, do pracy by się szło… 😉”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *