„Nie mów do mnie teraz!”

Wczorajszy dzień był okropny. Zwyczajnie, po ludzku paskudny.
Zaczęło się już w nocy. Około 22 rozpoczęły się wędrówki ludów. Usypialiśmy maluchy jak zawsze w naszym łóżku, potem kiedy Feluś zasnął, to S zaniósł go do jego pokoju i zostaliśmy u nas we trójkę. Buba zanim usnęła kręciła się, przewracała, „kotłasiła” prawie dwie godziny. Nie zdążyliśmy oczu zmrużyć, Felusiowi coś się przyśniło, S poleciał do niego z odsieczą i już u niego został. Po trzech godzinach Feluś zapłakał „do mamy i Buby” i znowu o 4 nad ranem wylądowaliśmy w łóżku we czwórkę. Po godzinie wstała Buba na mleczko, a po wypiciu butli uznała, że już się wyspała i warto zacząć dzień od „śpiewania”. Uciekłam  z nią szybko do pokoju Felusia, żeby dać chłopakom pospać. Nic nie dało, że udawałam, że jeszcze śpię, że jej nie słyszę – nie dała się nabrać. Wstałam więc, ubrałam ją, umyłam, nakarmiłam, a ona…. zasnęła. Nie myśląc nawet minuty, położyłam się z nią, westchnęłam, zamknęłam oczy….. I słyszę: „ Mamusiu, już wstałem” 😊.
Zeszliśmy na śniadanie. S w humorze „bez kija nie podchodź”, ja bardziej w „nie mów do mnie teraz!” 😊. 

Śniadanie, kawa i szykować się na pierwszy dzień pracy. Miało być miło i sprawnie, bo pierwszego dnia odbywało się szkolenie i mieliśmy napisać tylko kilka testów ze znajomości bhp i bezpieczeństwa żywienia.

Przewidywane cztery godziny zmieniło się w siedem. Myślałam, że wyjdę z siebie. Za dziećmi tęskniłam (pierwszy raz zostawiłam je na tak długo), ba, nawet za S tęskniłam (co już kompletnie wyprowadziło mnie z równowagi) 😉😊.
Skończyliśmy, wróciłam do domu, dzieciaki szalały ze szczęścia, ja też, S pyta jak było:
Ja: Okropnie!
S: Wiem, w telewizji mówili.
Ja: S naprawdę było paskudnie, a Ty jak zawsze „podśmiechujki” sobie robisz!
S: Ania, w telewizji mówili, że dziś jest najokropniejszy dzień w roku. Chodź, zupę podgrzałem.
A mówią, że telewizja kłamie 😂😂😂.

 

0 thoughts to “„Nie mów do mnie teraz!””

  1. Oj! 🙂 Popłakałam się 🙂 „Wiem, w tv mówili” :)) Ten Twój S 🙂 Dobraliście się jak mało kto 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *