A wszystkiemu winna suszarka…

Osobą skorą do awantur nie jestem, choć uczciwie muszę przyznać, że umiem je robić, jestem w nich naprawdę dobra i co najlepsze zawsze uda mi się jedną z nich zaskoczyć męża 😂😉😊.

Tym razem poszło o to, że jestem gruba 😑.
Żeby Was wprowadzić w temat napiszę od czego się zaczęło. Kilka tygodni temu kupiliśmy suszarkę do ubrań. I jak na blondynkę przystało, parę razy włączyło mi się na zły program 😊😉 i ciuchy się trochę pokurczyły. Ale nauczyłam się, używam codziennie i więcej wpadek nie było 😉.
Wychodzimy dziś na spacer, szykujemy się w biegu jak zwykle zdezorganizowani i proszę męża, żeby mi skoczył na górę po leginsy. Wbijam się w nie, ciężko to ciężko, ale udało się, a S patrzy tak na mnie i mówi: „skurczyły się w suszarce chyba”.

I awantura gotowa. Nazwał mnie grubą 😂😂😂, bo nie suszyłam ich w suszarce nigdy!!! 😁😂

 

0 thoughts to “A wszystkiemu winna suszarka…”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *